sobota, 4 lipca 2015

Nożyczki, dywan, krowa

Witam Was z kolejnym opowiadaniem napisanym na akcję Kreatywne spojrzenie! Mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo tekst jest taki... no cóż... specyficzny!
I jak Wam mijają wakacje? Tak, tak, wiem, dopiero się zaczęły, ale na przykład ja już za niedługo, bo 11 lipca, znikam na dwa tygodnie. Powód? Jadę na Obóz Literacki! Bardzo się z tego cieszę, ponieważ byłam już na nim rok temu i wiem, że będzie warto!
Miłej lektury :)
    

‒ Noż Yczki! ‒ usłyszałam donośny krzyk pana Wiec. Wzięłam głęboki oddech i podbiegłam do niego. Stawiałam drobne kroczki, ręce trzymałam sztywno wzdłuż ciała, a kiedy wreszcie znalazłam się obok niego, zawołałam:
‒ Słucham, panie Wiec! ‒ Całym swoim ciałem pokazywałam, że obawiam się elegancko ubranego jegomościa, ten zaś wyprostował się i wskazał mnie swym palcem.
‒ Ten pan twierdzi, że sprzedałaś mu nie ten dywan, o który prosił! ‒  ryknął. Zza jego pleców ukazał się chuderlawy człowieczek w wielkich okularach wraz z małżonką, ubraną w futro potężną kobitą.
‒ Jaaa? ‒  odparłam pełnym zdziwienia głosem.
‒ Tak, ty!
‒ Niemożliwe!
‒ Było tak!
‒ Niemożliwe!
‒ Nie zaprzeczaj!
‒ Niemożliwe!
‒ Ja pamiętam ‒  wtrąciła kobieta. Podeszła do nas wolnym krokiem, stanęła między nami, ustawiła się tak, by można w pełni podziwiać jej torebkę, po czym zaczęła swą opowieść: ‒ Ta pani, jak tutaj stoi, obsługiwała nas wczoraj wieczorem. ‒  Każde słowo wypowiadała tak, jakby miało ono wielką wartość, ponieważ pochodzi właśnie z jej ust. ‒  Mój mąż wskazał jej dywan, który wybraliśmy. Ona odrzekła, że pójdzie do magazynu i przyniesie nam go, już zapakowanego. Wróciła, dała nam dywan w tubie, my daliśmy pieniądze i odjechaliśmy!
‒ I odjechaliśmy! ‒  potwierdził chuderlawiec, kiwając głową tak mocno, że bałam się, czy przypadkiem nie odczepi mu się od szyi.
‒ W domu ‒  kontynuowała klientka ‒  rozpakowaliśmy dywan i tam się okazało, że to nie był ten, który wybieraliśmy!
‒ Nie ten ‒  zgodził się jej mąż. Cała trójka utkwiła we mnie mordercze spojrzenie, a ja cofnęłam się o krok.
‒ Było tak? ‒  zapytali jednocześnie, nachylając się w moją stronę. Uśmiechnęłam się słabo, uniosłam ręce w obronnym geście i lekko ugięłam nogi.
‒ No... być może...
‒ A więc tak było! ‒  krzyknął mój pracodawca. Wyprostował się, podszedł do mnie i uniósł ostrzegawczo palec.
‒ Jeszcze jeden taki numer, a... ‒  Machnął ręką, nie chowając palca, co było dla mnie oczywistym sygnałem, tym bardziej, że wskazywał nim na drzwi. Skuliłam się i mocno pokiwałam głową. ‒  A teraz przeprosić państwa!
‒ Przepraszam panią... przepraszam pana... ja nie wiedziałam! ‒  wymamrotałam, nie będąc zdolna spojrzeć okularnikowi i pani w futrze w oczy.
‒ Nic nam po przeprosinach, kiedy przyszliśmy po dywan ‒  stwierdziła kobieta, odwracając głowę w drugą stronę.
‒ Po dywan ‒  podkreślił jej mąż i wykonał podobny gest. Spojrzałam na pana Kra Wiec. Po raz kolejny pokazał swój palec, na którym notabene tkwił pierścień z brylantem. Podeszłam o pół kroku do niezadowolonych klientów.
‒ Wymienimy dywan... tylko proszę się nie gniewać! ‒  Chyba udobruchałam kobietę, ponieważ ta raczyła na mnie spojrzeć.
‒ No dobrze. Tylko migiem, bo nie mamy czasu, prawda, Kli?
‒ Prawda, Kli ‒  Państwo Enci spojrzeli na mnie wyczekująco, a ja podbiegłam do dywanu, który ze sobą przytaszczyli. Wyjęłam go z opakowania, rozwinęłam i naszym oczom ukazał się całkiem ładny dywan. Widniały na nim tańczące patyczaki, a także słonie, żyrafy i nosorożce. Odstawiłam go na bok.
‒ Jaki państwo chcieli dywan? ‒  spytałam uprzejmie. Kobieta rozejrzała się i wskazała na jedną tkaninę.
‒ Ten! ‒ Natychmiast podbiegłam tam, gdzie wskazywała pani Kli. Zdjęłam ze ściany dywan, a gdy przyjrzałam mu się bliżej, zobaczyłam, że jest taki sam.
‒ Ależ... one są takie same! ‒ wykrzyknęłam.
‒ Takie same? ‒ zapytali jednocześnie wszyscy: pan Kra Wiec, pani Kli oraz pan Kli.
‒ Tak, takie same!
‒ Niemożliwe! ‒ znów wykrzyknęli w tym samym czasie.
‒ A jednak to prawda!
‒ Niemożliwe!
‒ Właśnie tak jest!
‒ A właśnie, że nie   ucięła pani Kli ‒  Nie widzisz, że na tym dywanie jest krowa?
‒ Krowa? ‒ dopytałam, nie wierząc.
‒ Tak, krowa! Chodziło nam dokładnie o tę krowę! O, tutaj. To dosyć nietypowa krowa, bo ma białe plamy na czarnym ciele, ale mi się szalenie spodobała ta krowa, prawda, Kli?
‒ Prawda! ‒ krzyknął chudzielec, poprawiając okulary na nosie. I ja przyjrzałam się tajemniczej krowie. Po chwili jednak zaniosłam się śmiechem.
‒ I z czego się śmiejesz? ‒ zdziwiła się Kli Entka.
‒ Wszakże to nie krowa, tylko nosorożec, na którym zawisł biały pyłek! ‒ I strzepnęłam pyłek z biednego zwierzęcia.
‒ Och... och, wychodzimy! ‒ stwierdziła kobieta, odwróciła się na pięcie i odeszła, a za nią dreptał jej chudy mąż.
‒ Świetnie, świetnie ‒  rozległ się krzyk Kuby. Jednocześnie zapaliły się światła. Uśmiechnęłam się szeroko. Judyta i Paweł wrócili z kulis. ‒ Doskonale, moi mili! Żeby tak jeszcze było na premierze, to będzie idealnie. Tylko, Marzeno ‒ zwrócił się do mnie reżyser ‒ pamiętaj: kiedy się śmiejesz, masz się odchylić do przodu lub do tyłu, tak jak ostatnio, pamiętasz? ‒ Skinęłam głową. Zapomniałam to tym na śmierć! ‒ Idźcie się przygotować, za czterdzieści minut zaczynamy!

17 komentarzy:

  1. Świetnie piszesz, czytając mam wrażenie jakby była to książka. Wyjazd na taki obóz literacki na pewno jest dla ciebie mega ciekawy i przede wszystkim możliwości rozwoju ;)
    http://przygody-mileny.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa! Tak, na Obozie dowiedziałam się o rzeczach, o których wcześniej nie miałam pojęcia :)
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  2. Łoj, ja też muszę napisać opowiadanie do tego wyzwania! Jeszcze nie zaczęłam.. mam na to cały lipiec, zdążę;)
    Strasznie mi się podoba ten tekst, czytałam z uśmiechem na twarzy. Bardzo przypadły mi do gustu te imiona- Kli Ent, Noż Yczki, Kra Wiec... no genialne, genialne po prostu! Uwielbiam wszelakie gry słów, więc podbiłaś moje serducho absolutnie:D Świetny jest ten humor, ze sporą dawką ironii. Cudowne są również dialogi, a przede wszystkim uzupełnienia dialogowe. Super, naprawdę super. Może odrobinkę rozczarowała mnie puenta (chodzi mi o nosorożca), ale tylko odrobinkę. Pomysł z teatrem ciekawy:)
    W każdym razie, opowiadanie jest naprawdę cudowne. Po prostu świetnie się je czyta:)
    Wiem, znowu to piszę, ale i tak... już nie mogę się doczekać obozu literackiego:D
    Pozdrawiam ciepło!
    Pola

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja już się za to wzięłam, bo teraz przyjechała do mnie rodzina, potem dwa tygodnie na obozie i znowu wyjazd z rodzinką... więc nie mam zbytnio czasu na pisanie! Znaczy, na obozie będę pisać, oczywiście, ale nie mogę wziąć tego komputera, na którym mam większość prac, a co dopiero publikować coś na blogu.
      Dziękuję! Cieszę się, że Ci się podobał :) Myślę, że najmocniejszą stroną opowiadania są właśnie dialogi, ponieważ jest ich tutaj najwięcej, no a poza tym w teatrze chodzi właśnie bardziej o to, niż o gesty, chociaż one również są ważne.
      Miałam zamiar napisać właśnie coś takiego. Na początku myślałam raczej o filmie, ale że teatr też jest moją pasją, zdecydowałam się na niego :)
      Dziękuję po raz drugi! ;)
      Ja również! Jeszcze tylko ten tydzień, a potem kolejny niezapomniany obóz! ^^
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  3. Ocena twojego bloga została już opublikowana na Internetowym Spisie.
    Przepraszam za to przedłużenie, które spowodowane było moim urlopem. Po roku oceniania musiałam na chwilę odsapnąć, plus szkoła w czerwcu, ogólnie rzecz biorąc, niefajnie.
    W każdym razie już jest! Życzę przyjemnego czytania i liczę na komentarz.
    Pozdrawiam ciepło,
    Carolle
    // internetowy-spis.blogspot.com //

    OdpowiedzUsuń
  4. Opowiadanie jest na prawdę ładne. Dobrze dobrane słownictwo,a także duża liczba dialogów. To zdecydowanie plus. Poza tym ciekawy pomysł z teatrem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że wpadłaś :) To miłe z Twojej strony!
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  5. Miłe, przyjemne i z takim... polotem. Bardzo podoba mi się to opowiadanie. Miałaś bardzo fajny pomysł, który świetnie zrealizowałaś. Twoje postacie są orginalne i mają osobowość. Szczególnie przypadł mi do gustu sprzedawca.
    To pierwsze opowiadanie w twoim wykonaniu jakie czytam, ale na pewno sięgnę po więcej.
    I od razu przepraszając za spam zapraszam na mojego bloga http://dziecismoka.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za miłe słowa!
      Oczywiście zachęcam do czytania dalej ;)
      W pierwszej wolnej chwili do Ciebie wpadnę, ale już Ci to chyba mówiłam.
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  6. Witam, cześć i czołem!

    Uwielbiam absurdalne, wesołe opowiadania, a to takie właśnie było! Cieszę się, że mogłam je przeczytać. Podbiłaś moje serce imionami bohaterów. Nie wiem skąd taki pomysł, ale wywołał u mnie szeroki uśmiech na piegatej twarzy. Szkoda, że było takie krótkie (to chyba za sprawą regulaminu). Choć ile można pisać o krowie, dywanie i nożyczkach?
    Jest moc!
    Przeczytałam również opowiadanie o pechowym demonie. Kurcze, co łazi po Twojej głowie?! Było mega zakręcone i dziwaczne, ale również mi się spodobało! Nie wiem dlaczego, ale Twoja twórczość przywodzi mi na myśl Terrego Pratchetta. Najbardziej śmiać mi się chciało, gdy główny bohater podjął zlecenie zamordowania ojca swojej przyjaciółki. Nie mogłam w to uwierzyć! Piszesz naprawdę super! :)

    Pozdrawiam serdecznie i życzę udanego wyjazdu (czyżby ten wyjazd był tym samym, na który wybrała się Pola?) - Twój stały rywal jeśli chodzi o miejsce jakim jest pierwszy komentarz na blogu Poli.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ojeju, bardzo dziękuję :) Tak, jest dosyć krótkie, ale zawarłam w nim to, co chciałam, więc jestem zadowolona.
      Taak, ostatnio czytałam "Umowę" i trochę się załamałam, ale cieszę się, że Ci się podobało. To dla mnie zaszczyt być porównywaną do Pratchetta!
      Dziękuję, był całkiem udany :) I tak, to ten sam.
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
    2. Oj tam, wydaje mi się, że "Umowa" ma potencjał na dzieło, trzeba by tylko jeszcze podszlifować i viola! 😊
      (w ogóle wybacz, że nękam Cię komentarzami, ale zastanawiałam się czy nie chciałoby Ci się przeczytać mojego opowiadanka do tego wyzwania - jakbyś potwornie nie miała co robić - i powiedziała, co taka Kotołaczka o tym myśli.Jak nie będziesz miała najmniejszej chęci się z tym męczyć, to tam, spoko. Ale... Jakbyś ten...no. To zachęcam. Ucieszyłabym się, ale nie obrażę się, bo bloga Twego lubię czytać i...kurcze, zamykam się już. Nie lubię spamować :D)

      Pozdrawiam serdecznie

      Usuń
    3. Mam zamiar przeczytać wszystkie opowiadania z tego wyzwania, więc do Ciebie również wpadnę ;)
      O matko, nie wiedziałam, że moje zdanie może być dla kogoś tak ważne O.o I spokojnie, nie obawiaj się spamować, ja tam lubię rozmawiać z ludźmi :D
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  7. Witaj. :D
    Tak, zawiodłam na całej linii, bo choć większość Twoich opowiadań przeczytałam, nie zostawiłam pod nimi komentarza. *głupia ja, głupia niemożność napisania czegoś sensownego, głupie lenistwo, głupie zabieganie* Taaaak... -,- Czyli krótko mówiąc – u mnie po staremu.
    No, skoro zjechałam już równo samą siebie, może teraz napiszę coś o opku.
    Podziwiam naprawdę Twoja pomysłowość i wyobraźnię. :D Każde Twoje opowiadanie jest inne, wyjątkowe i niepowtarzalne. Już Ci chyba pisałam też kiedyś o tym, że jestem pod wrażeniem tego, że potrafisz wymyślić fabułę do historii, która ma być oparta na podstawie hasła, określonego tematu, czy jakiegokolwiek innego wyznacznika. Nie ogarniam, jak tak można, bo to jest jedna z tych wielu rzeczy, których nie potrafię. Szacuneczek, naprawdę. :D
    Imiona bohaterów mnie zniszczyły – w pozytywnym sensie oczywiście. O matulu, genialne po prostu. Hahah...
    Krótko a jednak treściwie. W sposób zabawny, ukazany z idealnie wyważonym smaczkiem (nie pytaj co to znaczy, ale smaczek to takie fajowe słowo. xD... matko czy ja napisałam... fajowe...? *facepalm*). No, nie daj sobie nikomu nigdy przenigdy wmówić, że czegoś nie potrafisz... zwłaszcza jeśli chodzi o pisanie... niech się wypcha do tapicera. (Maraton Shreka prześladuje mnie tak bardzo...).
    Lecem komentować dalej, bo zaczęłam od końca. xD (Takie typowe w moim wypadku...)
    Do zaraz... :D
    Eveline

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Spokojnie - w końcu się zjawiłaś, a to jest najważniejsze ^^
      Dziękuję za wszystkie miłe słowa, jejku *.* A, to nie jest takie trudne. Jak już naprawdę nie ma się pomysłu, to można wymyślić coś innego, a te trzy hasła wpleść jako coś mniej ważnego.
      No coś ty, akurat jeśli o pisaniu mowa, to wiem, że wychodzi mi to całkiem dobrze, a jeśli nadal będę się tym zajmować, to pójdzie jeszcze lepiej, więc jedna opinia nie zmieni mojego nastawienia :D
      (Ej, "fajowe" to takie fajowe słowo, co ty do niego masz... ;p).
      A ja idę odpisywać na kolejne Twoje komentarze!
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  8. Piszesz lekko i przyjemnie oraz miałaś ciekawy pomysł na opowiadanie. Jak na trzynaście lat idzie Ci bardzo dobrze. Trochę się nawet uśmiałam. Czuję lekki niedosyt, bo jest tu mało opisów, których jestem zwolenniczką, co można zauważyć, czytając moje wypociny. To jest raczej kwestia gustu - jedni preferują dialogi, inni opisy, więc nie musisz brać tego do siebie.
    Jestem tu po raz pierwszy, więc z chęcią przeczytam kilka starszych opowiadań ;)
    truthofthunder.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Bardzo mnie cieszy, że wpadłaś na mojego bloga :)
      Widzisz, ja wolę czytać dialogi, ale pisanie opisów idzie mi całkiem dobrze - przynajmniej moim zdaniem. Jeśli przeczytasz inne moje prace, to z pewnością znajdziesz ich więcej ;)
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń