sobota, 29 sierpnia 2015

LBA tu, LBA tam, same LBA w głowie mam!

Witajcie moi drodzy! Jak się zapewne domyśliliście, dostałam nominację do Liebster Blog Award. Chyba już wszyscy wiedzą, o co z tym chodzi, ale dla zasady przypomnę:
Nominacja do Liebster Blog Award jest otrzymana od innego blogera w ramach uznania za ,,dobrze wykonaną robotę". Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował.
Nominowała mnie Eveline z bloga Wróg Publiczny numer Jeden. Jeśli myślicie, że zamiast odpisywać na nominację powinnam pisać kolejne opowiadanie, to... macie rację.

1. Gdybyś spotkała wiedźmę, która chciałaby Cię zamienić w roślinę, ale pozwoliła Ci wybrać w jaką... co to byłaby za roślina?
Ale czemu nie w zwierzę :< Nie mam nic do roślin, ale zawsze powtarzam, że gdybym była zwierzęciem, to byłabym: polipem, manulem, suhaką, bobakiem lub burundukiem. Ale skoro mają być rośliny, to rośliny...
W każdym razie, skoro mam wybierać, to chciałabym zostać drzewem pomysłów.

2.Ania ma dwanaście lat. Jej siostra jest starsza o pięć. Ile wynosi rozpiętość skrzydeł albatrosa, lecącego nad oceanem, gdy temperatura wody wynosi 12 stopni Celsjusza? Weź pod uwagę, że albi porusza się ruchem jednostajnym, a gęstość wody wynosi 1g/cm3.
Wow, wow, wow, przystopuj, moja droga!  (Czemu Word mi podkreśla słowa "droga"? O.o) Jeszcze nie miałam fizyki kreatywnej w szkole, nie mówiąc już o matematyce humanistycznej, z takimi pytaniami jeszcze poczekaj!

3. Znajdujesz wehikuł książkowe, które przeniesie Cię do danej książki w dowolny moment trwania historii. Możesz skorzystać z niego tylko raz. Gdzie się przeniesiesz i dlaczego? 
Ech. Trudne pytanie. Chyba przeniosłabym się do Narnii, do Złotego Wieku... ewentualnie przeniosłabym się do Fantazjany ("Niekończąca się historia" <3) zaraz po tym, jak Bastian stamtąd odszedł. 

4. Masz zostawić wiadomość dla przyszłych pokoleń, która zostanie odczytana dopiero za tysiąc lat. Co zawarłabyś w tych paru zdaniach?
"Moi drodzy! Cokolwiek tam się dzieje - wojna czy pokój, bieda czy bogactwo - pamiętajcie! Czytajcie dużo książek! Przysyłam Wam jeden egzemplarz książki, na wypadek, gdybyście nie wiedzieli, co to jest. Ta wiadomość została także nagrana na płycie, na wypadek, gdybyście nie umieli czytać".

5. Ktoś w środku nocy włazi ci do pokoju przez okno, mówiąc, że nie ma czasu na wyjaśnienia, masz się ubierać i iść za nim, bo atakują kosmici. Każesz mu się wypchać, wziąć proszki na głowę, czy idziesz za nim z czystej ciekawości?
Uch, czytałam za dużo książek, żeby za nim nie pójść ;D A tak poważnie, to chyba bym go jednak wyrzuciła... W sumie to nie wiem, co zrobiłby mój zaspany umysł :)

6. Jak piękny byłby świat, gdyby komary miały uczulenie na ludzi i ich nie gryzły..?
Ech, gdybyś przeczytała mit Poli o tym skąd się wzięły komary, wiedziałabyś, że to niestety niemożliwe... można zawsze pomarzyć, no nie? 

7. Czy zastanawiałaś się kiedyś nad tym, jak przerąbane życie ma zwykła poduszka? Jeśli tak, opowiedz o tym. Jeśli nie, napisz o innej porypanej myśli, która przemknęła ci kiedyś przez głowę.
Właściwie to nigdy o tym nie myślałam... Hm, rzeczywiście, ich życie musi być nieprzyjemne... szczególnie dla mich poduszek! Być rzucanym na podłogę, z podłogi na drugi koniec pokoju, a raz nawet przez okno (tak, wiem, młoda byłam i głupia) musi być złe!

8. Gdybyś miała możliwość przez dziesięć minut porozmawiać ze swoim ulubionym zwierzakiem... o czym byłaby ta konwersacja?
"Prada" (tak, mój pies nazywa się Prada, a co!) "nie budź mojego taty o czwartej, żeby wyjść na spacer. Mówię poważnie".
9. Budzisz się rano i orientujesz się, że potrafisz latać. Dokąd polecisz, wiedząc, że o północy Twoje czarodziejskie zdolności się skończą? Weź pod uwagę, że pocałunek prawdziwej miłości przedłuży czas trwania czaru o wieczność.
Hehe, odszukałabym Leona i zmusiła do pocałunku, byleby latać wiecznie... Nie no, żartuję. Nie będę zmuszać ludzi do robienia czegoś, byleby mieć z tego jakieś korzyści. Chyba po prostu latałabym sobie cały dzień, wleciałabym na Rysy, zrobiła zdjęcia, wróciła...

10. Co może wyobrażać sobie wyobraźnia wyobraźni?
Jeśli założymy, że wyobraźnia jest cielesna, tj. chodzi sobie gdzieś po świecie taka Wyobraźnia, to zapewne wyobrażałaby sobie nowe wyobrażenie Wyobraźni, lub też wyobrażenie Wyobraźni wyobrażającej sobie wyobrażenie Wyobraźni.

11. Szekspir twierdzi, że to nasza tylko, nie gwiazd naszych wina. John Green uważa jednak, że to nie nasza, tylko gwiazd naszych wina. Czyja to w końcu wina, jak nie nasza ani nie gwiazd wina? No bo czyjaś wina musi być, a zdania są podzielone.
Cieszę się, że poruszasz ten temat, bo mogę co nie co opowiedzieć o Johnie Greenie.
Moi drodzy! Być może co niektórzy będą się mi dziwić, inni mnie znienawidzą, a jeszcze inni będą płakać, lecz potem się z tym uporają.
Tak, tak, co niektórzy już się domyślili, co chcę powiedzieć.
Nie lubię Johna Greena.
Ogłaszam wszem i wobec, że kotołaczka, ta kotołaczka02 nie lubi książek Johna Greena (a właściwie jednej, bo tylko jedną przeczytałam).
Dlaczego?
Jeżeli pragnę wzbudzić w sobie silne emocje, to wybieram Eleonorę&Parka (zacna książka, serio, polecam). Jeśli chcę się wzruszyć, to biorę Złodziejkę książek. Chcąc przeżyć przygody Fajnego Fikcyjnego Chłopca, to sięgam po książki Riordana (a konkretnie "PJ" lub "OH", innych jeszcze nie czytałam). Gdy mam ochotę na wartościową lekturę, to biorę "Oskara i Panią Różę".
Wszystko, tylko nie "Gwiazd Naszych Wina".
No dobra, może trochę przesadzam, bo książka była nawet okej. Tylko że pełno jest takich książek, które po przeczytaniu odkładasz na półkę i twierdzisz, że była "fajna", bo nie możesz nic innego o niej stwierdzić. Taka właśnie była dla mnie "Gwiazd Naszych Wina". Po prostu autor nie pisze na tyle dobrze, by wywołać we mnie silne odczucia (wow, wow, kotołaczka taka wymagająca, c'nie?).
Ale wracając do pytania: nie ogarniam zbytnio, w jaki sposób można zrzucić winę na gwiazdy, bo przecież one tylko tam sobie świecą u góry. Więc zgadzam się z Szekspirem.

Ech. Teraz jest ta trudna część, no nie? Pytania, tak, pytania.
1. Czy jest jakaś książka, o której zmieniłaś zdanie, gdy przeczytałaś ją po raz drugi?
2. Lubisz kupować ołówki?
3. Wyobraź sobie, że chcesz się dostać na początek kolejki po autograf swojego ulubionego autora. Wkładasz poduszkę pod bluzkę i udajesz kobietę w ciąży. Wszyscy cię przepuszczają i jesteś na początku kolejki. Wtem wypada ci poduszka, ale twój ulubiony autor podpisuje się na niej. Jednak za oszukiwanie musisz wyrzucić poduszkę. Co robisz?
4. Masz do wyboru wjazd kolejką na górę i zejście na piechotę oraz wejście na piechotę i zjazd kolejką. Obie opcje są darmowe. Co wybierasz?
5. Możesz zgarnąć sto książek lub dodatkowy regał na nie. Co wybierasz?
6. Wolałbyś być polipem, manulem, suhaką, bobakiem czy burundukiem? Dlaczego akurat to zwierzę?
7. Wolałbyś do końca życia jeździć autobusem i rowerem, czy jeździć samochodem, ale nie móc wyjechać z miasta?
8. Odnajdujesz smocze jajo. Co z nim zrobisz?
9. Uciekasz przed bandytami. Możesz biec dalej lub szukać schronienia u bezdomnych. Co wybierasz?
10. Powiedzmy, że jednak znalazłeś schronienie u bezdomnych. Okazuje się, że to tak naprawdę zamaskowani tajni agenci, którzy chcą cię zwerbować. Zgadzasz się?
11. Możesz grać w zbijaka nożami lub używać węża jako skakanki. Co wybierasz?

Nominuję:
Polę - takizwyczajnyblog.blogspot.co
Muminka - moomins-world.blogspot.com
Stasię - papieroweokno.blogspot.com
i może jeszcze Moncjusza - uwazaj-na-trolle.blogspot.com
Miłego odpowiadania! 

12 komentarzy:

  1. Ale fajne te pytania:D Zarówno te, na które odpowiadałaś, jak i te, które zadałaś nominowanym. Bardzo dziękuję za nominację, za chwilę będę rozpisywać:)
    Twoja wiadomość dla przyszłych pokoleń jest przepiękna! Absolutnie cudowna. Aż mi serce ściska ze wzruszenia. Mam nadzieję, że przyszłe pokolenia Twą wiadomość przeczytają (albo jej wysłuchają, gdyby sytuacja czytelnictwa na świecie stała się aż tak tragiczna) i zrobią tak, jak im poleciłaś. Czytanie to potęga, drodzy ludzie z przyszłości! Pamiętajta o tym!
    Cóż, gdyby do mnie przyszedł jakiś obcy z informacją, że kosmici atakują, to... kurczę. Nie wiem, co. Ej.
    Pewnie byłabym tak zaspana, że początkowo nie wiedziałabym, o co mu chodzi. Ale chyba bym go wyrzuciła... poprawka, nie wyrzuciłabym go, bo moje okno znajduje się dosyć wysoko, a przecież nie chciałabym biedaka zabić. Albo zażądałabym wyjaśnień i argumentów, dlaczego miałabym mu uwierzyć. Przynajmniej dziesięć! Na piśmie! Pewnie sam by uciekł i zostawił mnie na pastwę kosmitów, uznając, że jestem jednym z nich:D
    Oj, świat bez komarów byłby piękny... ech... ale niestety, niestety. Dawne strzygi będą owadami przez wieki!:D
    Pomysł z pofrunięciem do Leona z zamiarem pocałunku podoba mi się, nie ukrywam;)
    A mi się ,,Gwiazd naszych wina" podobało. I nawet nieco się wzruszyłam. No, przynajmniej za pierwszym razem. Nie jest ona powalająca, przyznaję, nie jestem nią zachwycona, nie rzuciła mnie na kolana. Ale całkiem-całkiem ta książka. Napisana przystępnym stylem, ciepła, taka młodzieżowa, o pięknej miłości i o chorobie. Więc moje wrażenia były pozytywne, przynajmniej gdy czytałam ostatnim razem. Nie jest to jakaś genialna powieść, ale mimo wszystko przypadła mi do gustu:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Racja, pytania, które dostałam są dosyć... oryginalne :)
      Dziękuję! Miałam pewien dylemat, bo przecież jest tyle słów które można przekazać przyszłym pokoleniom, ale zdecydowałam, że najlepiej będzie, jeżeli powiem coś o książkach.
      W sumie, to czemu zawsze gdy mowa o kosmitach, to oni atakują? Może chcą się zaprzyjaźnić, a wszyscy przed nimi uciekają? Smutny los kosmitów ;-;
      I ja bym wolała, żeby komarami pozostały! Takie latające w nocy w lecie strzygi są dosyć szkodliwe dla zdrowia :I
      No, ja bym ją określiła mianem przeciętnej. Jednak coś pewnie w sobie ma, skoro zdobyła tylu fanów (podobnie jak Harry Potter, hehe).
      Pozdrawiam również i przepraszam za zwłokę przy odpisywaniu! kotołaczka02

      Usuń
  2. O! Odpisałaś na nominacje! ;* Dziękuję! ;*
    1. Wybacz, ale zwierzę byłoby zbyt przewidywalne... i tak przyszły mi na myśl rośliny i pomyślałam, że co tam, mogą być i roślinki. Polipem? Wut? Hahah... xD (A co do manula... przypomniałaś mi coś. Mój brat cioteczny bardzo lubi jednego piosenkarza, który nazwał się Manu-L i moja siostra na złość pokazywała mu znalezione w internetach zdjęcia manuli *taka zła* xD Do tej pory zamiast "manuel" mówię o tym piosenkarzu manul, bo mi pozostało... xD). I jak zwykle odskakuję od tematu, błeh.
    2. Hahah xD Btw wpadłam na to pytanie, spacerując po plaży, choć to i tak niczego nie tłumaczy. (A co do "drogi"... miałam ubaw, kiedy instruktor jazdy mówił do mnie "moja droga"... bał się, że uszkodzę asfalt, czy jak? xD)
    4. Wiadomość taka piękna! *o*
    5. Hahah, a na którym piętrze masz pokój? xD Bo jak byś go z okna wyrzuciła, mogłoby być ciekawie xD
    7. Wyrzuciłaś. Poduszkę. Przez. Okno? ;O Jak mogłaś jej to zrobić? Co Ty sobie myślałaś? Że ona nie ma uczuć? Że nie poczuje się odrzucona? Przecież... ach! *minuta ciszy dla biednej poduszki, która popełniła upozorowane przez Kotołaczkę samobójstwo, skacząc z okna* [*]
    8. Prada? Ło jak fajnie! ^^
    9. Hahah Leoś ♥
    10. *jestę trupę* zniszczyłaś mnie... xD
    11. A ja do "Gwiazd Naszych Wina" mam ten sam stosunek, co do 90% młodzieżówek – nie jest zła, ale zachwycająco genialna też nie. I chociaż Spojler, Którego Nie Będę Tutaj Zamieszczać ukazał się moim oczom przez jakąś stronkę na fb przed przeczytaniem książki, ryczałam jak bóbr... ale często ryczę. Chociaż w tym wypadku bardziej płakałam w kinie niż po przeczytaniu książki. Green ma specyficzny styl. Jedni go za niego uwielbiają, inni nienawidzą... ale podobno pisanie dla wszystkich to pisanie dla nikogo, więc może jednak coś w tej jego pisaninie jest genialnego, skoro ma wielu przeciwników. Pokrętny sposób rozumowania, ale no... typowy dla mnie. Czemu ja nie idę na filozofię? Czasem mam wrażenie, że bym się tam nadawała... xD A co do gwiazd, myślę, że chodzi tu o metaforyczne znaczenie – symbolizują marzenia i pragnienia. Nawet Gus rzucił w pewnym momencie tekstem: "Moje idee to gwiazdy, których nie potrafię ułożyć w konstelacje." Coś w tym jednak jest moim zdaniem. ;) Czasem stawiamy sobie poprzeczkę zbyt wysoko. Z drugiej strony to jednak my sami chcemy zbyt wiele, więc może to jednak tylko nasza wina, a nie naszych „gwiazd”? ( Co ja robię ze swoim życiem, bredzę o gwiazdach, błeh.)
    Hahahh i co za pytania wgl... xD Przechodzisz na ciemną stronę mocy?! ♥ Mogę na nie odpowiedzieć? MOGĘ? Wiesz, że to uwielbiam. xD No dobra, mogę, sama sobie pozwolę, a co! xD
    1. Zdecydowanie Mroczne Umysły. Jak czytałam pierwszy raz to stwierdziłam, że jest taka sobie, a gdy przeczytałam kolejny raz, całkowicie się zakochałam. (Ale chyba już o tym pisałam, nie? Ciii)
    2. Hmmm. *myśli* Lubię. ;D Ale te zielone mnie wkurzają, jak się robią mniejsze, to stają się również miększe, a ja nie lubię pisać zbyt miękkimi ołówkami...
    3.
    Wersja A:
    Rzucam się przed nim na kolana, błagając go, by podpisał mi się na ręce niezmywalny markerem. Następnie zrobiłabym sobie zdjęcie ręki i w domu przykleiła je na poszewkę poduszki. W ten sposób miałabym poduszkę z autografem. xD
    Wersja B:
    Znalazłabym ją w śmieciach, chociaż pewnie z moim szczęściem już dawno pojechałaby na wycieczkę życia – na wysypisko śmieci. Wsiadłabym do samochodu/taksówki/na rower i jechała za śmieciarką, dopóki nie odnalazłabym mojej ukochanej podusi z autografem. Waliłaby pewnie smrodem na jakieś dwa kilometry, a wyprać bym jej raczej nie mogła, bo co z moim autografem...? Ale dorwałabym ją. Misja zakończona sukcesem.
    Wersja C:
    Wyciągnęłabym drugą poduszkę... z torebki. Damska torebka zdecydowanie pomieści wszystko i znajdzie się w niej wszystko itd., dlaczego więc nie poduszkę? Podmieniłabym je jakoś. xD
    Wersja D:
    Mogłabym też tam znaleźć poszewkę. Podpisałby się na poduszce z poszewką, następnie zdjęłabym poszewkę i oddała samą poduszkę do wyrzucenia. ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wersja E:
      Idę po perukę, zmieniam ubranie, itp. itd., a następnie znów próbuję ze sztuczką z babką w ciąży. xD
      Ja tak mogę bez końca, pomysłów milion. Może na tym skończę, bo jeszcze dojdę do Z... albo braknie alfabetu. ;O
      4. Hahah obie opcje już kiedyś testowałam. xD (nie za darmo, niestety :'o) Obie są straszne. Do wchodzenia trzeba kondycji i ma kilku kilometrach myślałam, że umieram... (a szłam z bratem ciotecznym, który jest wojskowym, więc tempo było xD). Po dojściu na górę okazało się, że muszę czekać chyba ze dwie godziny (jak nie trzy, nie pamiętam) w kolejce po bilety... Zejście też jest straszne, bo pod koniec czuje się już najmniejszy spadek i mięśnie odmawiają posłuszeństwa. Przynajmniej u mnie tak było. Mimo wszystko wolę jednak schodzić. ;D
      5. Książki. Gdzieś bym je ulokowała, wymyśliłabym coś. ;D
      6. Burundukiem! Byłabym malutka (miła odmiana przy wzroście 1.78m), słodziutka (też miła odmiana, haha) i nie bałabym się, że przytyję i nie będzie na mnie rozmiaru ubrania... a i z butami nie miałabym problemu! Wiesz, jak czasami ciężko jest kupić buty, kiedy ma się rozmiar 42 i w dodatku o pół centymetra dłuższą lewą stopę? xD
      7. Rower to moja miłość ostatnio. Dzisiaj znów zrobiłam ponad 20 km, kiedyś tam 42 i nie zamierzam przestawać. ♥ Potrafiłam kiedyś wstać po piątej w wakacje tylko po to, by się wybrać w dłuższą trasę, nie narażając się na skutki jazdy w upale. (To był ten tydzień mega upałów... ech...) Gdyby jakiś czas temu ktoś mi powiedział, że tak będzie, powiedziałabym mu, żeby się poszedł leczyć. xD
      8. Jak to co? Zabieram ze sobą i czekam, aż się wykluje smoczek. (Mogłabym czekać i całe życie, co mi tam. Nie dałabym sobie wmówić, że nie zostałam wybrana, nawet jeśli to byłaby prawda. xD)
      9. To zależy czy ci bezdomni nie byliby też czasem bezbronni. xD A tak na serio (ha, tu się da na serio przy takich pytaniach? xD) to zależy od sytuacji. Jeśli czułabym się na siłach, biegłabym dalej. Kondycję jako taką mam, więc może nie padłabym po stu metrach.
      10. Pewnie. *o* Przygodę czas zacząć!
      11. Łołoł... xD Jestem dobra w zbijaku, ale nie wiem, czy uniknęłabym noży. XD Mogłoby być ciekawie, ale nie dla mnie. Wybrałabym jednak węża.
      No... a miałam pisać do siebie piąteczkę... Kij z tym! Nie mogłam nie odpisać na takie pytania. ;D
      Wieczorami piszę zdecydowanie za dużo eee minek? Mój umysł już nie funkcjonuje, jak to się nazywa? xD
      Pozdrawiam! Muszę iść spać, aaaa. Jutro wstaję o 6.30. Ostatni dzień wakacji, tyle przegrać. ;O
      Eveline

      Usuń
    2. Ło jejciu, taki komentarz *.* Dziękuję, że chciałaś odpowiedzieć na moje pytania! Twoje odpowiedzi były bardzo... intrygujące!
      1. Wyobraziłam sobie manula w hipsterskim stroju występującym na scenie... Co wyobraźnia raz wyobraziła, już w pamięci pozostanie! ;-;
      5. E, jakby z pierwszego spadł, to raczej by karku nie złamał, prawda? ;-;
      7. No bo to było tak, że to była poduszka mojej siostry, ale ona uporczywie twierdziła, że poduszka jest moja. I tak rzucałyśmy tą poduszką z pokoju do pokoju, aż mnie to wkurzyło i wzięłam, otworzyłam okno i wyrzuciłam tę poduszkę :I Potem już jej nie widziałam. Do dziś dręczą mnie wyrzuty sumienia...
      11. Mimo wszystko odstaję przy tym, że to raczej my jesteśmy odpowiedzialni za swoje problemy (lub inni, jeżeli np. błąd kogoś innego spowodował, że mamy jakieś kłopoty), a nie gwiazdy czy co tam jeszcze. Takie to trochę pesymistyczne, ale taka prawda...
      I odpowiedzi na odpowiedzi:
      2. Nie wiem dlaczego, ale zawsze, gdy wybieram się na zakupy do szkoły, to nie mogę się doczekać chwili, w której zapakuję ołówki do koszyka. (I to wcale nie jest dziwne, ani trochę, nie, nie, panie doktorze, wszystko ze mną okej...).
      3. Na dżem i marmoladę! Ile tych wersji nawymyślałaś :O Nie sądziłam, że na po pytanie powstaną tak znakomite i kreatywne odpowiedzi!
      6. To rzeczywiście obróciłabyś swoje życie o 180 stopni, tym bardziej, że burunduki nie potrzebują butów xD Ja nie potrafiłabym odpowiedzieć na to pytanie, chyba chciałabym przeżyć jeden dzień z życia każdego z tych zwierząt...
      Emotikonki rządzą! ^^
      Dobranoc! (Nie ma to jak życzyć dobrej nocy po, hm, tygodniu? Moja zawrotna prędkość odpisywania na komentarze wzrasta ostatnio. Taa, powinnam to zmienić).
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  3. Odpowiedziałam :)
    Zapraszam na uwazaj-na-trolle.blogspot.com do zakładki "O autorce".
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Cześć Kocie, z tej strony "Jedyna Normalna" z obozu, słynąca również jako "Pestka". '^'
    Twoje odpowiedzi na pytania w LBA po prostu mnie jednym słowem rozwaliły. Wątpię, abym wpadła na takie pomysły. Jestem zbyt głupia na to. x'D
    To może zmieniając temat... zadam pytanko, które mnie prześladuje od dłuższego czasu: skąd bierzesz motywacje do pisania na tym blogu? Ja mam własny, to fakt, ale jakoś nie mam ochoty opisywać przygód bohaterów, mimo tego, że pomysły mam, a nawet całkiem sporo. Wolę pisać o wydarzeniach z przyszłości, ale wtedy nie wiadomo o co chodzi. Te wyjaśnienia odnośnie fabuły muszą być na początku. Może powinnam zmienić temat? Akcję? Zmodyfikować to w taki sposób, by mi to też sprawiało czystą przyjemność? Bo jak wiesz (albo i nie), piszę również dużo innych opowiadań, ale te lecą na watahy, a na moim prywatnym blogu z rozdziałami mojej pseudoksiążki jest marnie. :<
    Kapeluszniku, pomożesz potrzebującej udzielając dobrej rady?

    P.S. A to ten marny blog: http://sekrety-magii.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak mogłabym nie wiedzieć, kto kryje się pod tym zacnym nickiem? No jak? ;)
      Cieszę się, że zapytałaś mnie o to. Właściwie to się tego nie spodziewałam, bo sama jeszcze jestem takim laikiem, ale pomogę w miarę moich umiejętności :) Hm, powiem Ci, że wcale nie zadałaś mi łatwego pytania. Może chodzi o to, że wokół mnie jest tyle inspiracji. Jest pełno historii wartych opisania, tyle śmiesznych sytuacji, które może zawrzeć na kartce! Przy okazji mogę wylać z siebie frustrację, jeżeli byłam świadkiem oburzającej sceny. Udusiłabym się tymi pomysłami, gdybym nic z nimi nie zrobiła. Z kolei pisanie dla samej siebie mija się dla mnie z celem. Albo tego nie robię, albo to pokazuję - rodzicom, tutaj na blogu, gdzie indziej w internecie... Na pewno motywujące są dla mnie opinie tych osób. Myślę, że pisanie dla innych, dla osób które tego potrzebują, jest dla mnie takim pisarskim paliwem.
      A czemu nie wiadomo, o co chodzi? Mam pomysł: skoro wolisz opisywać to, co się wydarzy, to czemu nie miałabyś napisać historii z przeszłości tak, jakby działa się w przyszłości? To musiałoby być ciekawe doświadczenie, a Tobie ułatwiłoby zadanie.
      Sądzę, że na tak wczesnym etapie pisanie bez przyjemności dla samego siebie jest bez sensu. To ma bawić przede wszystkim Ciebie, a ludzie, którym będzie odpowiadał Twój styl, znajdą Cię po krótszym lub dłuższym czasie.
      I pamiętasz, co mówiła pani D.? Nie obrażaj własnych testów xD
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  5. Pod tym zacnym nickiem kryje się ta, która cię z balkonu zwołała mówiąc, że ładowarka uległa uszkodzeniu, czyli Panna Zuzanna (Pestka/Ishi/łóżko obok drzwi/krótkie, brązowe włosy/ta, co czytała Dary Anioła. Już wiesz?). :P
    Co do pisania dla innych, to się zgodzę. Prowadziłam tamtego bloga już od przeszło dwóch lat, ale nie miałam żadnych komentarzy... ZUPEŁNIE ŻADNYCH. Postanowiłam usunąć wszystkie dotychczasowe posty i zacząć od nowa. Znowu to samo. Zero zainteresowania. Dopiero ktoś się obudził, gdy wstawiłam posta z pytaniem, dlaczego nikt mi nie daje znaku życia. No więc niby ok. Stwierdziłam, że mam motywację do pisania i mogę działać. No ale po raz kolejny spotkałam się z kompletnym brakiem odzewu od czytelników. Nie wiem, jak utrzymać "wiernych i oddanych fanów", którzy komentują praktycznie każdy post. U Ciebie jest takich dużo. Nie mam pojęcia, jak do nich trafić.
    Dobra, nieważne. Skupmy się na samym moim brakiem chęci do pisania. Kilka dni temu udało mi się nabazgrać coś na dwa blogi z moimi indywidualnymi opowiadaniami... Z tym, że jestem blogerką, więc uwielbiam, jak ktoś interesuje się moją pracą. Jednak spotkałam się z cykaniem świerszczy. Odnoszę wrażenie, że piszę sama dla siebie, choć prace te pojawiają się na blogu. Sama myśl, że wszyscy mają to gdzieś (nawet gdy chciałam to pokazać znajomym, ci uznali, że nie chce im się czytać) jest wystarczająco odpychająca.
    Tak jak myślałam, na Sekretach Magii wprowadzenie nowego wątku pobudziło we mnie pewnego rodzaju motywację do tworzenia, więc może jakoś się wykaraskam z tego bagna, a przynajmniej taką mam nadzieję. Nawet reklamy na cudzych blogach (tak, próbowałam, ale to nie była chamska reklama, tylko taka na zasadzie: opinia i rady odnośnie cudzego rozdziału, na dole podpis i notka "Zapraszam" +link do bloga) nic kompletnie nie dały. ;/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ej, ale... ja już wiedziałam, że Ty to Ty. Naprawdę. Dlatego powiedziałam "jak mogłabym nie wiedzieć, kto się kryje pod tym zacnym nickiem?". Nie martw się, jeszcze nie mam tak złej pamięci ;P
      Hm, nie wiem, co mogłabyś zrobić, jeżeli chodzi o brak czytelników. Na pewno pomagają tzw. katalogi blogowe, ale nie zawsze tak jest. Moi czytelnicy są często czytelnikami osób, których blogi z kolei ja czytam. Jedna dziewczyna przyszła właśnie z takiego katalogu, Polę znam z obozu i tak dalej...
      Mimo wszystko musisz próbować. Skoro Twoją siłą napędową są czytelnicy, to może spróbuj także na innych platformach, nie tylko na bloggerze? Co prawda blogosfera jest najbardziej popularna, ale odpowiednie fora lub wattpad wyciągają pomocną dłoń w stronę pisarzy-amatorów. Ty nie masz facebooka, prawda? Więc raczej grupy "pomocy" na twarzowej książce odpadają.
      Sądzę, że innym ludziom po prostu się nie chce. Cieszą się ze swoich czytelników i chcą, by było ich jak najwięcej, ale na inne blogi nie wejdą. Nie popieram czegoś takiego! Twoja metoda jest skuteczna tylko wtedy, kiedy trafisz na kogoś, kto jest otwarty na nowe znajomości w blogosferze.

      Usuń
    2. Próbowałam się zgłaszać do katalogów (i nadal to robię), ale z nieznanych mi przyczyn moje zgłoszenie zawsze jest ignorowane. ;/
      FB założyłam kilka dni temu, bo byłam wręcz zmuszona - nauczyciele stwierdzili, że w ten sposób chcą się z nami kontaktować. No niby tam mogłabym to publikować, tyle że... Nie potrafię się nim posługiwać. Nie wiem, jak, ani gdzie miałabym to opublikować, ani do kogo to by było zaadresowane. xD
      Co do samodzielnych poszukiwań chętnych ludzi do czytania, to jest problem. Rzeczywiście, coraz mniej osób ma chęci do czytania.

      P.S. Taki, bonusik. Jakie były reakcje moich realnych znajomych na moją prośbę, by przeczytali choć fragment:
      Zuzia: Nie chce mi się.
      Kuba: Przeczytałem... Mocne, 8/10. (jedyny wierny fan :'))
      Klaudia: Hahaha! Książki? Czytanie? A na co mi to? Po co się męczysz, skoro i tak nic tym nie osiągniesz?
      Weronika: Nie mam czasu.

      Usuń
    3. Hm, a na pewno zawsze uważnie czytałaś regulamin? Może źle pisałaś hasło czy coś?
      A, jak masz FB to już z górki - w wyszukiwarce wystarczy wpisać "Grupa wsparcia dla młodych pisarzy" albo coś w ten deseń i jakieś grupy zaraz wyskoczą. Jak będziesz miała problem, to możesz poprosić znajomego, albo nie wiem, zaproś mnie do znajomych i wal śmiało w razie czego ;)
      Uch, no to słabo. Znaczy, ja ze swoich znajomych praktycznie nikomu nie pokazałam swoich tekstów, wyjątkiem jest bliska mi przyjaciółka, a ją już znasz. Nawet moja siostra nie czyta moich opowiadań, to trochę dziwne O.o

      Usuń