sobota, 31 października 2015

Borówki, kalendarz, kamyk

Jest, jest, jest! Wyrobiłam się!
Moi drodzy, przedstawiam Wam opowiadanie na akcję Kreatywne Spojrzenie. Hasło na ten miesiąc brzmiało: borówki, kalendarz, kamyk. W regulaminie pojawił się nowy punkt: należy pogrubić wszystkie trzy hasła w tekście, by było wiadomo, że użyte zostały wszystkie.
Miłej lektury!
Drżącymi rękami wkładasz klucz do zamka i go przekręcasz. Wchodzisz do środka i natychmiast zamykasz drzwi. Przygryzasz wargi, próbując powstrzymać szloch, jednocześnie zsuwasz z nóg buty i pośpiesznie zdejmujesz kurtkę. Zostawiasz ją na wieszaku, a chociaż z niego spada, nie poprawiasz jej. Nie zapalasz światła, na oślep pokonujesz krótką drogę do swojego pokoju. Potykając się o własne nogi, siadasz na podłodze, opierając się plecami o ścianę. Łokcie opierasz na kolanach, a głowę – na dłoniach. Trwasz tak przez dobre parę minut, na granicy szaleństwa i smutku. W twojej głowie wiruje wiele myśli, niczym płatki śniegu w zimowy, mroźny poranek. Przypominasz sobie po kolei każde słowo, każdą zmianę na twarzy tych, którzy cię doprowadzili do takiego stanu. Masz ochotę wstać i krzyczeć, wrzeszczeć na cały ten świat, zwrócić na siebie jego uwagę i pokazać, na co cię stać. Tymczasem jedynie siedzisz pod ścianą i powstrzymujesz się przed wyrywaniem włosów z głowy. Balansujesz niebezpiecznie na krawędzi, przechylając się raz w jedną stronę, raz w drugą. W końcu się poddajesz i spadasz ku bezdennej otchłani rozpaczy, osiągasz coraz większą prędkość, opadasz niżej i niżej. Czujesz ulgę, ponieważ przegrałeś, przegrałeś i nie musisz już się starać, by zachować równowagę.
Łzy. Jest ich tak dużo. Tworzą staw we wgłębieniu twojej dłoni. Chcesz wskoczyć do tego stawu i zakończyć swe cierpienia. Pragniesz ukojenia, lecz wiesz, że jest jeszcze za wcześnie. Wobec tego jedynie przyglądasz się słonej wodzie i odbiciu twojego oka w niej. Kolejna kropla spływa po twoim policzku i spada. Jednak, ku twojemu zdumieniu, nie dołącza do pozostałych łez, nie powiększa zbiornika. Rozglądasz się wokół, pierwszy raz zwracając uwagę na otoczenie. Jak to się stało? Gdzie jest kolejna łza? Powinna spaść na twą rękę. Powinna stworzyć kałużę wokół ciebie, a potem podnieść się do poziomu twego nosa, byś już nie mógł zaczerpnąć powietrza w płuca.
Dochodzisz do wniosku, że łza spadła na twoją koszulę i wsiąkła w nią. Tkwisz w tym przekonaniu, dopóki nie czujesz, jak coś przysiada na palcu wskazującym wyciągniętej dłoni. Patrzysz w tej stronę, mrugasz, żeby poprawić ostrość widzenia. Przez chwilę nie wiesz, co to jest, a potem uważniej się przypatrujesz i widzisz niewielkiego ptaka, który się powiększa z każdą chwilą. Wreszcie urósł do rozmiarów piłeczki tenisowej. Patrzy na ciebie bez strachu, z zaciekawieniem przekrzywia głowę. Ma delikatne, miękkie, niebieskie piórka, czarne oczy jak koraliki, a krótki dzióbek i łapki o trzech palcach są trochę jaśniejsze od upierzenia. Ogon ma ostro zakończony, za to głowa jest zaokrąglona. Nie ma szyi, łebek wyrasta bezpośrednio z tułowia. Gdy tak na niego patrzysz, to przypomina ci... łzę.
Fantastyczne stworzenie nachyla się, by napić się trochę wody z twojej ręki. Nadal spazmatycznie łapiesz oddech, a głęboki smutek nie zniknął całkowicie z twojej twarzy, ale odczuwasz także zaskoczenie na widok zwierzęcia.
Ptak łaskocze wnętrze twojej dłoni, co mimowolnie wywołuje u ciebie uśmiech. ,,Skąd on tutaj się wziął?". Przypominasz sobie o łzie, która zniknęła nie wiadomo gdzie, ale nie potrafisz uwierzyć w to, co się właśnie zdarzyło. Wobec tego przestajesz się nad tym zastanawiać, a jedynie patrzysz na pocieszną istotę.
Łzakoptak wypił niemalże wszystkie łzy. Podskoczył parę razy w miejscu, rozpostarł maciupkie skrzydełka i uniósł się do góry. Wylądował na twoim ramieniu i przytulił się do szyi. Przyjemne w dotyku pióra znów łaskoczą twoją skórę, a ty instynktownie przyciskasz szyję do ramienia, przez co niemal nie zgniatasz ptaszka. Ten w porę podrywa się i siada na twoim drugim ramieniu, ponownie cię gilgocząc. Tym razem z twoich ust wydobywa się prychnięcie. Do twoich uszu dochodzi krótki, wysoki pisk. Patrzysz ze zdumieniem na łzakoptaka i uświadamiasz sobie, że to on wydał taki zabawny dźwięk. Piszczy ponownie, a na twoje usta wpełza lekki uśmieszek. Zapominasz o przykrościach, jakich doznałeś tego dnia, teraz myślisz jedynie o przyjaznym, zabawnym zwierzątku. Zlatuje ono z ciebie i odbywa lot wokół pokoju. Zawisa przy kalendarzu, przyglądając się obrazkowi na ten miesiąc; próbuje usiąść na namalowanym drzewie, rozweselając cię przy tym zupełnie. Następnie kieruje się w stronę twoich maskotek, skacze po kolei z jednej na drugą. Wchodzi w szczelinę pomiędzy ogromnym, różowym misiem a niewielkim psem o długich uszach i znika. Siedzisz w oczekiwaniu, aż łzakoptak wyjdzie z ukrycia, ale nie pojawia się. Zgadujesz, że chce zagrać z tobą w chowanego, więc wstajesz i zaczynasz podnosić kolejne zabawki. Za trzecią z nich odkrywasz łzakoptaka, a on unosi się aż pod sufit i znów wydaje te odgłosy, które są czystą kwintesencją szczęścia. Niewielkie stworzenie podfruwa do twojego biurka i przysiada na plastikowym opakowaniu po borówkach. Został w nim tylko jeden owoc, więc chwyta je w swoje nóżki i lata z nim po całym pokoju. Próbujesz go schwytać i odebrać borówkę, ale znajduje się poza zasięgiem twoich rąk. Wreszcie jednak wypuszcza owoc prosto do twoich ust. Zaciskasz na nim zęby, a sok rozpływa się na twoim języku. Śmiejesz się wesoło i oglądasz, jak ptaszek kontynuuje swoją podróż po pokoju. Tym razem zatrzymuje się przy twojej wystawie na półce. Zostawiałeś tam różne ładne przedmioty, które znalazłeś w domu lub na ulicy. Są to: guzik z wizerunkiem lwa, broszka w kształcie domku, duża moneta, którą nie można zapłacić, szpilka z czerwoną kulką na końcu oraz owalny, zielony kamyk. Łzakoptak przygląda się im, czasem stuka w nie dziobem, niekiedy trąca nóżką. Wydaje się nimi równie zafascynowany, jak ty. Przez chwilę razem podziwiacie te przedmioty, a ty mu opowiadasz o historii każdego z nich. Chociaż wyraz jego twarzy się nie zmienia, wygląda na zainteresowanego twoimi opowieściami. Gdy kończysz, siedzicie chwilę w milczeniu. Potem ptak zrywa się do lotu i podlatuje do okna. Stuka w nie i spogląda na ciebie wyczekująco. Chcesz go powstrzymać, zrobić mu  specjalne miejsce w tym pokoju i zachować jako najlepszego przyjaciela. Czujesz jednak, że to nie ma sensu, bo przecież ptaki chcą być wolne. Z ciężkim sercem podchodzisz do okna i otwierasz je. Łzakoptak jeszcze przez chwilę patrzy na ciebie, wydaje kolejny pisk, który przywołuje uśmiech na twoją twarz i odlatuje w dal. Śledzisz go przez chwilę wzrokiem, dopóki nie odleci na tyle daleko, by już był zbyt mały do dostrzeżenia.
– Dziękuję – szepczesz, po czym zamykasz okno.  Wychodzisz z powrotem naprzeciw życiu. Myślisz, że ten dzień nie był jednak taki zły.
~*~*~*~
Zostałam nominowana przez Muminka do tagu TMI TAG. 
1. Co masz na sobie?
Dżinsy, niebieski sweter, skarpetki. Nie zapominajcie o skarpetkach!
2. Czy kiedykolwiek byłaś zakochana? 
Czy zakochanie w książkowych bohaterach się liczą? :)
3. Czy kiedykolwiek miałaś 'straszne zerwanie'?
Jeżeli nie liczyć "chodzenia" z kolegą z przedszkola, to nigdy nie byłam w związku, więc raczej nie ;)
4. Ile masz wzrostu?
Ok. 170 cm.
5. Ile ważysz?
Mało ;-; (Ja wcale nie jem mało. Uwielbiam jeść. Nie wiem, jak to się dzieje, że jestem koścista, więc wszyscy na mnie narzekają, gdy się do mnie przytulają. Taki żywot kotołaczki).
6. Jakieś tatuaże?
Nie mam i raczej mieć nie będę.
7. Jakiś piercing?
Tylko w uszach (i tak nie noszę kolczyków. Nie mam do tego głowy).
8. OTP? (one true pairing)
Chyba nie będę oryginalna, jeżeli powiem Percabeth. No i jeszcze wszelkie inne występujące w oryginale. Nie lubię tych, które sobie wymyślają fani, jakoś do mnie nie przemawiają.
9. Ulubiony program (serial)?
Dawno nie oglądałam telewizji...
10. Ulubione zespoły?
Luxtorpeda, Studio Accantus (można to zaliczyć do zespołów?), Federacja Bardów Lubawskich. To chyba tyle.
11. Coś, czego Ci brakuje?
Czekolada!
12. Ulubiona piosenka?
Jedna? :O To chyba będzie Paradise zespołu Coldplay. Polecam wersji z polskimi napisami, tekst jest świetny ^^
13. Ile masz lat?
Tyle samo, ile ten punkt ;)
14. Znak zodiaku?
Chyba baran.
15. Czego szukasz u partnera?
Ech, na razie to nie wiem. Ale chciałabym, żeby lubił czytać książki. Albo przynajmniej żeby ich nie nie lubił.
16. Ulubiony cytat?
"Naucz się widzieć to, na co patrzysz" ~Ch. Paolini, "Dziedzictwo. Tom I" 17. Ulubiony aktor?
Jeden? O.o Nie każcie mi wybierać! Dobra, dla ułatwienia będę wybierać polskich aktorów. To będzie Adrian Wiśniewski. Konfrontacja w jego wykonaniu to bajka!
18. Ulubiony kolor?
Zielony. 19. Głośna muzyka czy cicha?
Różnie, ale chyba bardziej cicha.
20. Gdzie idziesz gdy jesteś smutna?
A nie wiem. Chyba do łóżka. Albo do wanny. (Nie mam prysznica).
21. Jak długo zajmuje Ci prysznic?
Pytanie wyżej daje odpowiedź ;p
22. Jak długo zajmuje Ci przygotowanie się rano?
Różnie. Jeżeli zaśpię, to nawet dziesięć minut, a tak to może pół godziny?
23. Czy kiedykolwiek brałaś udział w bójce?
Raczej nie O.o
24: TURN ON - Co Cię kręci/Co Ci się podoba u chłopców?
A nie wiem. Ci, co wpadają mi w oko, mają tak odmienne charaktery, że aż mnie to dziwi. Może powiem oryginalność, o.
25. TURN OFF - Co Ci się nie podoba u chłopców?
To może będzie cwaniactwo. Ten typ najbardziej mnie wkurza.
26. Powód dla którego dołączyłaś do Blogosfery?
Aby mieć gdzie publikować prace! :)
27. Czego się boisz?
Ciemności.
28. Kiedy ostatnio płakałaś?
Całkiem niedawno... "Mały Książę" po raz kolejny :I
29. Kiedy ostatnio powiedziałaś że kogoś kochasz?
Dzisiaj mojemu psu <3
30. Co oznacza Twój Blog username?
Kotołaczka02, czyli moja ulubiona rasa w książkach Paoliniego + końcówka mojej daty urodzenia (2002).
31. Ostatnia przeczytana książka?
"Wybrana" Naomi Novik. Zacna książka, polecam.
32. Książka, którą aktualnie czytasz?
"Magnus Chase i bogowie Asgardu" oraz "Doktor Jekkyl i pan Hyde" (pierwszy ebook, jaki kiedykolwiek przeczytałam, wow).
33. Co ostatnio oglądałaś?
Wczoraj "Mroczego Rycerza" po raz... hm, kolejny.
34. Ostatnia osoba, z którą rozmawiałaś?
Mama, siedzi obok mnie :)
35. Relacja między tobą a osobą, której ostatnio wysłałaś SMS'a?
Przyjaźń :) 
36. Ulubiona potrawa?
I znów: tylko jedna? To chyba będą krewetki, tak mi się zdaje.
37. Miejsce, które chcesz odwiedzić?
Rzym, Piza, Budapeszt (znowu, ale to miasto jest po prostu piękne), Barcelona, wyspa McDonald (jak ma się mapę w pokoju i ci się nudzi, to szukasz różnych rzeczy), Sydney, Łódź.
38 Ostatnie miejsce w którym byłaś?
Sklep.
39. Czy ktoś Ci się teraz podoba?
No, mój pies mi się bardzo podoba :)
40. Ostatni raz kiedy pocałowałaś kogoś?
Mamę... eee... miesiąc temu? Dawno dosyć.
41. Ostatnio kiedy ktoś Cię obraził?
Nie pamiętam.
42. Ulubiony smak słodki?
Czekolada!
43. Na jakich instrumentach grasz?
Na żadnym ;I
44. Ulubiona część biżuterii?
Wisiorki. I zegarki. Ale nie te na rękę, tylko takie do kieszeni i na szyję. (Łączna ilość: 4).
45. Ostatni uprawiany sport?
Ekhm, taak... wchodzenie po schodach się liczy? ;)
46. Jaka piosenkę ostatnio śpiewałaś?
47. Ulubiony teks na podryw?
"Hej, pożyczyć ci zakładkę do książki? Widzę, że swojej nie wziąłeś".
48. Czy kiedykolwiek użyłaś tego tekstu?
Niestety ;P
49. Z kim ostatnio przebywałaś w wolnym czasie?
Z siostrą (wdzięczność za wygląd blogaska!).
50. Kto powinien odpowiedzieć na te pytania?
Nikt. Znaczy, jeżeli chcesz, możesz odpowiedzieć, ale mam wyłączoną funkcję kopiowania, więc nie polecam.

11 komentarzy:

  1. W zasadzie nie jestem tu pierwszy raz, ale dopiero teraz odważyłam się skomentować. W końcu lepiej późno niż wcale.
    Na początku może się wydawać, ze tekst jest trochę mało logiczny. Czemu ptak się wziął z łez? Dlaczego narrator tak bardzo cierpi? W sumie potem już to nie miało znaczenia. Narrator cierpi, bo tak. Bo może. Mogę się tylko domyślać powodu jego stanu. A dla ptaka żadnego racjonalnego wyjaśnienia nie ma - jak dla m,nie jest metaforą. Tak jak reszta tekstu po jego pojawieniu się. Wiem, co to za metafora, choć teraz trudno mi sklecić cokolwiek, co by ją wiernie... Oddało? Określiło? Opowiedziało? Cóż, zabrakło mi słów :D
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A tak w ogóle to dziękuję za naprawienie szablonu na komórki :)

      Usuń
    2. Jeżeli odczuwasz taką potrzebę, to serdecznie zapraszam do komentowania, przecież nie jestem aż tak straszna :)
      Hm, właściwie to tekst nie jest metaforą, tylko zawiera w sobie elementy fantastyczne, ale skoro tak to widzisz, to dziękuję, że się tym ze mną podzieliłaś. :)
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  2. Wow, w ostatniej chwili:D
    Ja chcę Łzakoptaka! To stworzenie jest przecudowne. Kurczę, masz talent do tworzenia różnych istot, zawsze jestem oczarowana Twoją wyobraźnią:) Naprawdę fajnie wyszedł ten tekst i ta stopniowa zmiana nastrojów głównego bohatera. Spodobała mi się również ta kolekcja przedmiotów- to dało tej postaci taką realistyczność i ludzkość. To znaczy, ogólnie jest ludzka, ale... nie wiem, jak to ubrać w słowa. Taka jeszcze ciekawsza się stała. Zastanawiam się, czemu główny bohater był taki smutny, co się stało... podobał mi się również motyw z drugoosobową narracją, czytelnik jeszcze łatwiej mógł się utożsamić z sytuacją.
    Łzakoptaku, przybywaj! Ostatnio zdarza mi się łapać dołki i przydałby mi się taki ptaszek, który pocieszyłby mnie i wsparł w ciężkich chwilach (jak na przykład nauka słówek)...
    W każdym razie, bardzo emocjonalny i ładny ten tekst, strasznie przypadł mi do gustu. Zacny, milordzie:D
    Hm, ja też zostałam nominowana do tego TAGu, trzeba go w końcu zrobić... perspektywa odpowiadania na tyle pytań trochę mnie przeraża, ale nic to, ramy dadę, jak to mawia moja koleżanka:D
    Wanna... heh, ja niestety mam tylko prysznic. To znaczy, prysznic to dobra rzecz, ale w wannie można się zrelaksować i to jest fajne. Czasem jak nocowałam u babci, gdy byłam mała, to kąpałam się w wannie- ech, coś pięknego...
    Ooo, czytasz Magnusa! I jak Ci się podoba?:) I... ooo, czytasz ,,Doktora Jekylla i pana Hyde'a"! Czytałam to jakiś rok temu, pamiętam, że połknęłam w jeden dzień i potem byłam na takim ,,książkowym haju" (też tak masz, że jak długo czytasz, to potem ciężko Ci wrócić do rzeczywistości?). Jak Ci się podoba?:D
    Percabeth, powiadasz? Ja również bardzo ich lubię, ale przyznam szczerze, że w ,,Olimpijskich herosach" ich losy stały się dla mnie jakieś takie bardziej obojętne (nie zabijaj mnie, proszę!). Nadal ich lubiłam, jednak chyba poczułam lekki przesyt tą parą, do tego jacyś tacy inni się stali w OH:(
    No i wiadomo, team Leoś:D
    Heh, przez Ciebie mam teraz ochotę na krewetki...
    Pozdrawiam ciepło!
    P.
    PS: Przepraszam, jeśli ten komentarz jest chaotyczny, dzisiaj jestem trochę nie w formie;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki :) Właśnie nie byłam pewna, czy ta zmiana nastrojów nie wyszła mi zbyt topornie, ale skoro uważasz, że jest dobrze, to czuję się uspokojona ;)
      Specjalnie nie podałam powodu smutku bohatera przez narrację. Chciałam, żeby czytelnik poczuł silną więź z głównym bohaterem i wymyślił własny powód zasmucenia, który byłby możliwy również u czytelnika.
      Ha, ja również chciałabym spotkać swojego łzakoptaka ;) Ostatnio, chociaż czuję się wyczerpana, nie zdarza mi się płakać, więc w najbliższym czasie to będzie raczej niemożliwe. Jednak opisywanie go to prawie jak spotkanie z nim, więc w każdej chwili można go do siebie przywołać ^^
      Zacny! Mój tekst jest zacny! *wyrzuca pięść w akcie dzikiej radości*
      Ramy dadę? Rozwaliło mnie to :D
      Ja właśnie wolałabym prysznic i zawsze, gdy nocuję w jakimś hotelu albo czymś takim, to czuję taką satysfakcję, że mogę się umyć w prysznicu. Może kąpiel w wannie byłaby przyjemna (znaczy, jest, ale byłaby przyjemna bardziej) gdybym miała większą wannę i nie musiała zginać kolan, żeby się w niej zmieścić!
      Pozwoliłam sobie odpowiedzieć na pytanie o Magnusa w komentarzy u ciebie. Natomiast "Jekyll i Hyde"... ciągle o nim zapominam, ponieważ nie stoi na mojej półce, tylko w komputerze, a ostatnio niezwykle rzadko go używam! Tak, kac książkowy, znam to! Miałam tak po "Dawcy" :D No, na razie nie przeczytałam zbyt wiele, a każda książka napisana w XIX wieku jest taka inna i poniekąd śmieszna, że teraz mogę tylko powiedzieć, że dziwi mnie aż tak wielka wrażliwość tamtejszych ludzi. Hyde potrącił dziewczynkę, a oni już kazali mu płacić 100 funtów! Zdziwiło mnie to nieco. Nie mniej jednak bardzo ciekawie się zaczyna, a mimo że wiem, jak to się skończy (spoilery nawet w opisie książki), to cieszę się, że mogę ją czytać.
      (A wiesz, że do sięgnięcia po tę książkę zachęciło mnie Studio Accantus? "Konfrontacja" w wykonaniu pana Adriana była tak fantastyczna, że rozpoczęłam poszukiwania i tak trafiłam na książkę).
      Hm, może dlatego, że stali się tacy bardziej dojrzali? Zresztą, w "PJ" Percy i Annabeth nie byli jeszcze parą, tylko tak im się cicho kibicowało, a potem już tylko było się spokojnym o ich losy... chociaż, nie. Mogli umrzeć i tak dalej, ale chodzi mi o to, że raczej by się nie rozstali. (Oi są po prostu dla siebie stworzeni!).
      Krewetki zawsze i wszędzie... podobnie jak Leo. O, tak!
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
    2. Oczywiście, że Twój tekst jest zacny:D
      Zgadzam się, że Magnus jest trochę schematyczny, pod względem ogólnej fabuły przypomina ,,Złodzieja pioruna". Heh, naprawdę czekam na książkę Riordana, która będzie o czymś innym... Jednak nie ukrywam, że cała książka mi się bardzo podobała (to Tajemnicze Miejsce to był zacny wątek, to absolutnie podbiło moje serducho). A zresztą, przecież czytałaś recenzję, więc wiesz;) Ale masz rację, schematyczność jest...
      O, nie pamiętam tego z dziewczynką i 100 funtami... ale cóż, czytałam to dosyć dawno temu. XIX wiek ma swój urok, zdecydowanie. Zwłaszcza XIX wiek w literaturze angielskiej:D No dobra, w sumie znawczynią nie jestem, bo czytałam tylko Jane Austen i siostry Bronte. No i Stevensona.
      A co do Percabeth... nie, to chyba nie to. Wydawali mi się po prostu jacyś tacy bardziej sztywni, zwłaszcza w porównaniu z innymi bohaterami (ekhem, Leo, ekhem). No i o ile w ,,Domu Hadesa" jeszcze się o nich martwiłam, to teraz w gruncie rzeczy stali mi się naprawdę obojętni. Chyba po prostu mam lekki przesyt;)
      Pozdrawiam ciepło!
      P.

      Usuń
    3. Aha i jeszcze- jeśli będziesz chciała, to koniecznie podziel się Tajnym Planem:D

      Usuń
  3. Od strony technicznej: Przygryzasz wargi, próbując powstrzymać szloch -----> przed próbując musi być przecinek, bo to imiesłowowy równoważnik zdania ;)
    Ogólnie rzecz biorąc, tekst magiczny. Z początku trochę mnie przytłoczyła ilość słów nazywających rozpacz i opisujących, co ostać robi w danej chwili; potem jednak czytałam już szybko i lekko.
    Jak się domyślam, Łzakoptak to metafora? Zastanawiam się tylko czego :)
    Pozdrawiam!

    http://wioskaslow.blogspot.com/

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, że wpadłaś i za wytknięcie błędu :) Oczywiście już go poprawiłam.
      Cieszę się, że tekst ci się podobał!
      Hm, akurat w tym opowiadaniu nie użyłam łzakoptaka jako metafory, jest stworzeniem fantastycznym – być może kiedyś się tutaj jeszcze pojawi, ale to się jeszcze okaże – natomiast jeżeli masz na ten temat jakieś przemyślenia, to chętnie poznałabym twoje uwagi na temat metaforycznego znaczenia łzakoptaka :)
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  4. Wow,wow,wow!
    Dlaczego ja nie umiem tak pisać?? A co do Percabeth, to jest chyba najlepszy pairing o jakim czytałam.:))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Hah, moja droga, żeby pisać tak jak dzisiaj, to musiałam odbyć czteroletni staż ;)
      A co do Percabeth - oczywiście się zgadzam!
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń