piątek, 1 lipca 2016

Sprzątanie

Moi drodzy, jestem Wam winna wyjaśnienia w pewnych kwestiach. Dlaczego:
a) tak dawno nie było postu,
b) mam zaległości w komentowaniu notek u innych.
Nie wiem, jak mam przekazać to w delikatny sposób, więc ujmę to tak: miałam wypadek na rowerze. Spokojnie, to nic poważnego! Jedynie otarcia na nodze i policzku, które już prawie się zagoiły. Jednakże ten przykry incydent napędził mi stracha, poza tym lekarz nakazał mi ograniczyć korzystanie z komputera i telewizora oraz aktywność fizyczną. (Nie przeszkodziło mi to w oglądaniu serialu [Once Upon a Time, jest boski!], ale wybaczcie mi; on tak wciąga!). Co prawda mogłam nadrobić zaległości w komentarzach, jednak ja jak to ja nie wywiązałam się zbytnio z tego zadania. Podobnie zresztą z pisaniem.
Ale bliska konfrontacja ze śmiercią (naprawdę mi wstyd, że tutaj o tym piszę!) niesie ze sobą dwie konsekwencje:
a) przypomnienie o wartości zasad bezpieczeństwa drogowego i życia,
b) przemyślenia na temat życia.
(Nie zwracajcie uwagi na powtórzenie).
Moi drodzy! Doszłam do wniosku, że ludzka egzystencja trwa zbyt krótko, by robić rzeczy, których się nie lubi. Dlatego też trzeba je ograniczać. I tutaj przechodzimy d sedna sprawy: mianowicie do porządków.
Więc przyznaję się wszystkim Czytelnikom: nie chcę dalej prowadzić cyklu "Życie Toyani". (Wierzcie mi lub nie, ale naprawdę jest to dla mnie kłopotliwa sytuacja!). Punkty są fajne (i zacne!), więc wypiszmy w punktach:
a) kompletnie nie przemyślałam fabuły. Rozwój wydarzeń przychodził mi do głowy w trakcie pisania, a chociaż tak piszę najczęściej, to na dłuższą metę okazało się całkowicie męczące i słabe,
b) Toyani mnie wkurza. Naprawdę! Jeszcze nigdy nie stworzyłam tak nijakiej bohaterki (chyba). Kiedy chcę nazwać jej cechy, nic nie przychodzi mi do głowy!
c) myślę, że ta historia ma jednak w sobie trochę potencjału, dlatego chcę się za to zabrać od początku. Tym razem skomponuję ten plan wydarzeń i ładną charakterystykę postaci, a nie jakieś trzy słowa na kartce, która i tak się gdzieś zapodziała.
Dlatego też usuwam te posty z blogaska. Wiem, wiem - nie powinnam tak robić. Jak coś już zostało opublikowane, to powinno zostać! Lecz musicie mi uwierzyć - nie mogę po prostu patrzeć na to, co wypisałam.
Nie wiem, czy ŻT wróci tutaj w innej formie, czy powstanie do tego osobny blogasek, a może w ogóle tego nigdy nie opublikuję. Nie wiem.
Chcę jeszcze przeprosić wszystkich, którym ten cykl się podobał. Lecz pozostawiam Wam nadzieję, że jeszcze się z nim zobaczycie - w innej formie (miejmy nadzieję, że lepszej), ale jednak!
Ach, jeszcze jedno - w te wakacje jadę po raz trzeci na obóz literacki - więc prawdopodobnie wrócę z kilkoma nowymi opowiastkami! :)
Pozdrawiam i życzę udanych wakacji! kotołaczka02

5 komentarzy:

  1. Ojej, kotołaczko:O
    Całe szczęście, że nie stało się nic poważnego, przyznaję, że się przestraszyłam... z całego serca współczuję sytuacji. Oczywiście życzę zagojenia otarć, zdrowia i w ogóle wszystkiego dobrego. Jejku...
    A'propos konfrontacji ze śmiercią, ostatnio zamyśliłam się i znalazłam się strasznie blisko przejeżdżającego tramwaju. I nie ukrywam, wystraszyłam się. To przez to, że tak często odpływam i bujam w obłokach, niezbyt dobra cecha... trzeba, kurczę, uważać...
    Obejrzałam jeden sezon Once Upon a Time i chciałabym wreszcie zająć się drugim, tylko już dość niewiele pamiętam, w pewnym momencie porzuciłam, bodajże po 1 odcinku 2 sezonu... ale pierwszy sezon był zacny, oj zacny!
    Szkoda, że kończysz cykl, zaczynał się rozkręcać i czytało się z ogromną przyjemnością, ale z drugiej strony doskonale rozumiem- po co masz robić coś wbrew sobie i męczyć się z nielubianą historią oraz bohaterką, życie jest zbyt krótkie. Toyani była jak dla mnie sympatyczna, ale w sumie rzeczywiście troszkę nijaka. Trzymam kciuki za napisanie historii od nowa, również myślę, że miała potencjał:)
    Sama zastanawiałam się nad usunięciem starych postów z bloga, ale w sumie machnęłam ręką, no dobra, niech zostaną, chociaż straszny wstyd momentami... trzeba przemyśleć.
    Życzę udanego obozu:) Kurczę, szkoda, że w tym roku nie jadę,trafił mi się jednak obóz językowy na Malcie (na który wyjeżdżam jutro i przyznaję, że mam lekkiego stracha) i uznałam, że spróbuję czegoś nowego. Ale mam nadzieję, że za rok:)
    Mnóstwa zdrówka, zagojenia otarć oraz fajowych, zacnych wakacji!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. *właściwie nie stracha, tylko nerwa. No, ale nieistotne, mam nadzieję, że będzie dobrze:)
      Raz jeszcze wszystkiego dobrego i pozdrawiam!
      P.

      Usuń
    2. Dziękuję :) Otarcia na policzku już nie widać, nawet opuchlizna zeszła, tylko noga jeszcze się nie zagoiła. Jednak najważniejsze jest to, że zakończyło się to w taki, a nie inny sposób!
      Uf, dobrze, że Tobie się nic nie stało! Widzisz, jak trzeba uważać? Na szczęście z przykrych doświadczeń zawsze wypływa jakaś nauka; od teraz podwójnie uważam na ulicy...
      Usunęłam cykl także dlatego, że postów u mnie jest naprawdę mało, a nowi czytelnicy mogą równie dobrze przeczytać jedną notkę, jak i wszystkie, dlatego lepiej, żeby znaleźli same dobre ;)
      Ale na Twoim obozie zapewne też będzie super! Językowa kolonia na Malcie - podziwiam i trzymam kciuki! :)
      Dziękuję raz jeszcze! :)
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  2. Ja spadam z roweru z tak często, że trudno to zliczyć. Ogólnie mam talent do spadania ze wszystkiego, na co wejdę, i potykania o to, co mi się pod nogi nawinie, jeśli nawet ma to być płaska podłoga. Okrutny lekarz. Ja tam powinnam codziennie ćwiczyć po godzinę, a i tak tego nie robię. I tak jestem już krzywa od siedmiu lat :)
    Tak w sumie to Toyana była trochę nijaka. Niby nie była denerwująca, ale nie miała w sobie niczego fascynującego.
    Życzę udanego wyjazdu. W tym roku chciałam pojechać właśnie na obóz literacki, ale moja matka stwierdziła, że nie wiadomo, kogo na tym obozie spotkam. Argumentacja zupełnie beznadziejna. Potrafię odmówić, jak mi ktoś proponuje papieros, mam własny rozum i wiem, że poradziłabym sobie. Spróbuje przeforsować wyjazd za rok. Czasu do osiemnastki coraz mniej, a nie chciałabym, żeby w pewnym momencie się okazało, że nigdzie w wakacje nie byłam bez rodziców ;-;
    Pozdrawiam
    Tutti
    MÓJ BLOG

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wybacz późną odpowiedź! ;-;
      Ojć, przerąbane! ;)
      Doszłam do takiego samego wniosku!
      Dziękuję! Rzeczywiście było super :) Oj, na obozie jest mnóstwo genialnych osób. W tym roku cała grupa była świetnie zgrana, tęsknię za wszystkimi. Spróbuj, bo nie pożałujesz ^^
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń