piątek, 2 września 2016

Ślub

Zapomniałam, że dzisiaj drugi :O W każdym razie podrzucam jeszcze jedno opowiadanie, które napisałam na obozie. (Jeszcze jedno i zacznę wrzucać nowe, obiecuję).
Dostaliśmy zadanie opisania jakiegoś ludzkiego zwyczaju z perspektywy kosmitów. Także no, na osłodę, że to już koniec wakacji, macie coś zabawnego (a przynajmniej takie miało być).
Miłej lektury!

Grupa homo sapiens wyszła z budynku. Ktoś wypuścił balony, ktoś dmuchnął w trąbkę z papieru, inni zaczęli puszczać bańki mydlane.
‒ Co oni robią, Starszy Gapo? ‒ zapytał Młodszy Gapa.
‒ Eeee, oni, hmm... ‒ zamyślił się Starszy Gapa. Dwoje homo sapiens padli sobie
w ramiona, a reszta uderzała jedną dłonią o drugą. Wszyscy uśmiechali się szeroko. ‒ Oni chyba dokonują masowego mordu.
‒ Naprawdę? Na filmie szkoleniowym to wyglądało inaczej ‒ westchnął Młodszy Gapa i wyjął notes, by zapisać parę uwag. Notowanie naturalnych zachowań Ziemian było jednym z obowiązków Młodszego Gapy.
‒ Wiesz, Ziemianie bezustannie nas zaskakują. Widzisz tamtą dwójkę? Toczą pojedynek na śmierć i życie. Każde z nich próbuje wessać w siebie duszę drugiego przez usta. Reszta zaś dopinguje ich.
‒ Odsunęli się od siebie. Kto wygrał?
‒ Żadne z nich. Wielokrotnie już widziałem walki homo sapiens. Chociaż zazwyczaj dają z siebie wszystko, nigdy jeszcze nie byłem świadkiem rozstrzygnięcia sporu.
‒ Starszy Gapo, a tamten, co trzyma to dziwne urządzenie w dłoniach?
‒ Wysyła fale niszczycielskie. Tego typu machiny działają powoli acz skutecznie. Sto procent ludzi, którym zrobiono „zdjęcie”, umarło.
‒ Nie oszukujesz mnie, Starszy Gapo? Jesteś tutaj znacznie dłużej niż ja.
‒ Mógłbym nawet spędzić wieczność na Ziemi, a nie poznałbym wszystkich zwyczajów ludzkości. W tej kwestii jednak na pewno się nie mylę. Ale teraz spójrz, o tam! To małe dziecko, które z koszyka wysypuje płatki kwiatów. Założę się, że sama z uśmiechem na twarzy odrywała je od roślin. Ileż okrucieństwa w tym rytualnym zabójstwie! Najlepsze
w tym wszystkim jest to, że ludzie chodzą po martwych ciałach płatków. Nigdy nie pojmę, czemuż te stworzenia dążą do zagłady wszystkiego, co na tym świecie istnieje.
‒ Starszy Gapo, powiedz mi jeszcze, dlaczego ludzie więżą hel w balonach i nie słyszą jego błagania o uwolnienie z więzienia?
‒ Kolejna rzecz, której nigdy nie pojmę. Prawdopodobnie okrzyki zgrozy są miłe dla ich uszu, podobnie jak westchnienia chodnika, po którym się przechadzają, nie myśląc nawet o jego cierpieniach. Lecz zobacz! Przyjechała po nich maszyna transportująca. Przenoszą się ze swoją zbrodnią w mniej zaludnione miejsce. Zobaczmy, na czym skończy się ta bluźniercza ceremonia.

7 komentarzy:

  1. Jak tak na to spojrzeć, to w istocie jesteśmy okrutną rasą:D Biedne kwiaty i chodniki...
    A tak serio, bardzo fajne opowiadanie, naprawdę zabawne. Ciekawie tak czasem spojrzeć na zwykłe zwyczaje innym, obcym okiem;) Najbardziej chyba podoba mi się wysysanie sobie nawzajem duszy:D
    Chętnie bym przeczytała również coś o innych zwyczajach. Ciekawe, jak w oczach kosmitów wyglądałyby na przykład urodziny. O komunii (,,oto ciało Moje... jedzcie i pijcie...") wolę nawet nie myśleć:D
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ohoho, chyba obcy by nas nie polubili, gdyby się dowiedzieli, że jesteśmy kanibalami :D
      Inni dostali takie kwiatki, jak poranna toaleta, chrzest, pogrzeb, i (chyba) zakupy :D Zachęcam do wykonania tego ćwiczenia, można pogłówkować!
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  2. Jakie to jest genialne! Serio, uśmiałam się :D Ja mialam wtedy opisać supermarket... Tsa... A tak w ogóle to nominowałam Cię do Lba! *nie dam linka bo jestem na telefonie, ale to post "Never gonna give you up..."

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. http://moomins-world.blogspot.com/2016/09/never-gonna-give-you-up-bo-broadway-z.html?m=1 łap ^^

      Usuń
    2. Dzięki wielkie :D Odpowiedź do LBA będzie w najbliższy wtorek!
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń