wtorek, 25 października 2016

Dym, trzcina, laminować

Ekchem... trochę mi wstyd, że nie wykonałam tylu tekstów na Kreatywne Spojrzenie, a ten jest taki ni w pięć, ni w dziesięć... ale co tam! Ważne, że jest!Zapraszam do czytania!
Gibka kołysała się wśród swoich braci i sióstr. Gdy świeciło słońce, to się cieszyła, bo było ciepło. Gdy wiał wiatr, to się cieszyła, bo dzięki niemu tańczyła razem ze swoją rodziną. Gdy padał deszcz, to się cieszyła, bo poziom jeziora podnosił się, więc podpływało do niej więcej ryb, które wprawiały ją w ruch.
Gibka lubiła się poruszać. Inne trzciny też to lubiły, ale nigdy nie narzekały na swoje korzenie. Przeciwnie; każda z nich twierdziła, że gdyby nie one, to nigdy nie byłyby już szczęśliwe. A jednak, chociaż same przed sobą się do tego nie przyznawały, w każdej z nich drzemało wielkie pragnienie biegu.
***
Pojawienie się ludzi wzbudzało w nich ambiwalentne uczucia. Czasem zachowywali się za głośno, łamali je i zanieczyszczali powietrze dymem z podpalonych, zamordowanych roślin innego rodzaju. A czasem byli znośni; rozmawiali cicho, o bardzo ciekawych sprawach, często niezrozumiałych dla samych trzcin; śmiali się, tworzyli dźwięki, lub też ‒ to było w nich najlepsze ‒ wprawiali Gibką w ruch.
Tego dnia Gibka była wyjątkowo zauroczona konwersacją przybyszy.
‒ Wiesz ‒ oznajmił żeński głos ‒ moimi ulubionymi roślinami są właśnie trzciny.
‒ Tak? A to dlaczego? ‒ odparł męski osobnik.
‒ Są niedoceniane ‒ wyjaśniała pierwsza osoba. ‒ Nie mają ładnych kolorów, ich kształt też nie jest jakiś specjalny. Łatwo się łamią i nie osiągają ogromnych rozmiarów. Ale większość z nas zapomina, jak ważną rolę odgrywają. Na przykład są schronieniem dla ptaków przed kłusownikami. Podobną rolę pełnią dla owadów, więc jest to idealne mieszkanie żab, pająków czy innych owadojadów. A poza tym, nawet człowiek je wykorzystuje w wyplataniu koszy.
‒ Widzę, że uważałaś na biologii ‒ odparł żartobliwie drugi z rozmawiających.
Później Gibka już nie słuchała, zresztą nie było jej to potrzebne. Wystarczyło jej to, co już przechwyciła.
Nie rozumiała, czym jest „kolor”, „kształt”, albo „rozmiarów”. Nie wiedziała, na czym polega wyplatanie koszy albo uważanie na biologii. Pojęła natomiast, że dla tej jednej osoby, która akurat przechadzała się nieopodal, była kimś niezwykłym. Wyjątkowym. Ulubionym.
Gibka od tego czasu wyróżniała się spośród rodzeństwa. Miała jeszcze jedno marzenie: spotkać się jeszcze choćby raz z tą, która ją pokochała.
***
Dla istot niepochodzących z królestwa zwierząt czas jest pojęciem względnym. Grzyby jego upływ liczą w posiłkach. „Ile już żyjesz?” ‒ „A, czterdzieści rozkładów szczątek myszy” ‒ „A, to ty młody jesteś, ja już pięćdziesiąt rozkładów borsuka!” ‒ to fragment codziennej rozmowy borowików. Bakterie według liczby powierzchni, na których były. Dla jednego rodzaju pięć to nieskończoność, dla innych niezwykle krótko.
Rośliny liczą według uszkodzeń, które doznały.
Gibka była już bardzo stara. Była złamana w paru miejscach, podniszczana przez wiele szczękoczułek, ząbków czy pazurków. Wiedziała, że niebawem zakończy już swoją przygodę z tymi wodami. W snach coraz częściej widziała wizję nieskończonego biegu z dziewczyną, która ją wyróżniła ponad wszystko inne.
Wciąż śniła, kiedy obca ręka wyciągnęła ją delikatnie z podłoża, aby tylko nie uszkodzić żadnych organów.
W wyobraźni właśnie wywinęła piękne salto, a jej przyjaciółka śmiała się radośnie, kiedy otoczyła ją gęsta sieć tworzywa sztucznego.
***
Gibka nie mogła wiedzieć, że odebrano jej dostęp do powietrza poprzez zalaminowanie żywcem. Nie mogła wiedzieć, że następnie ktoś ją wkleił do albumu ze zdjęciami, a pod jej martwym ciałem napisał: „Niedoceniana roślina dla docenianej osoby”. Nie wiedziała, że album, w którym się znalazła, to prezent z okazji pierwszej rocznicy zaręczenia się. I gdyby wciąż żyła, to może by się domyśliła, że trafiła do rąk swojego ulubionego człowieka.

5 komentarzy:

  1. Jejku... jakie piękne :""")
    tak w ogóle... rozwaliło mnir to xD „Ile już żyjesz?” „A, czterdzieści rozkładów szczątek myszy”

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Cieszę się, bo to miało być zabawne ;p
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  2. Eeeejjj. To było smutne. Naprawdę smutne. Widząc, że protagonistką jest trzcina, nie sądziłam, że będzie aż tak... dobijające. I w sumie piękne zarazem. Chociaż bardzo ironiczne - Gibka zginęła z rąk osoby, o której marzyła, którą kochała.
    Bo niektórzy ludzie też są takimi trzcinami. Zakorzenionymi, w jednym miejscu, a jednak marzącymi, aby się wznieść, gdzieś, tam, daleko, pobiec w nieznane, w wolne życie. A także zakochują się, później ,,ginąc" (metaforycznie lub dosłownie) dla tej miłości.
    Ej, Kotołaczko, będę płakać :(
    Widzę, że stary obrazek z książkami wrócił! Fajnie, bo on był zdecydowanie najpiękniejszy:)
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O matko! Nawet nie wiesz, ile to dla mnie znaczy! Bo, wiesz, ja się nie wzruszam przy byle czym. A jeżeli udało mi się doprowadzić do łez... to dla mnie wielkie wyróżnienie. Dziękuję.
      Ano wrócił, i chyba zostanie tu na zawsze. Bo mi też się najbardziej podoba ;)
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń