wtorek, 11 października 2016

Piotruś Pan

Ta-da!
Zapewne się mnie tutaj nie spodziewaliście dzisiaj. Cóż, ja siebie też się nie spodziewałam.
Ogłaszam wszem i wobec drobną zmianę! Od dzisiaj oczekujcie postów na Opowiastkach w każdy wtorek!
(Czemu tak się stało, kotołaczko? Skąd ta zmiana?)
Otóż zauważyłam, że dodaję za rzadko i za mało opowiastek. A za niedługo (45 dni!) mam olimpiadę z polskiego, więc trzeba ćwiczyć pióro. I ogólnie nie ma czegoś takiego, jak za dużo pisania. Yeah.
Wtorek to drugi dzień tygodnia. Drugi -> 2. Więc moja cyfra wciąż obecna na blogasku.
(Teraz pamiętajcie - w poniedziałki tłumaczenie odcinków Once Upon a Time, we wtorki opowiastki na opowiastkach, a w środy video na Accantusie. Czyż to nie cudowne?).
Już za tydzień:
1) dowiecie się, co ostatnio oglądałam na YT,
2) czy wolę trójkąt od koła, czy koło od kwadratu,
3) w skrócie - będzie Liebster Blog Award.
A dzisiaj opko z Literere 2016. Ostatnie tutaj. A będzie o postaci, którą stworzyłam z wycinków z gazet. Enjoy!

W mojej głowie trwał wybuch. Dym opadał na mózg, przylegał do czaszki. Bomby uderzał wciąż w ten sam punkt. Ogień podgrzewał mój organizm, tak że wilgoć z moich warg wyparowała.
Usłyszałem dudnienie. Kroki i łapanie oddechu. Zakryłem uszy poduszką, gdyż wszelki hałas wzmagał bombardowanie.
‒ Daniel? Słonko, śpisz? Przyniosłam ci lek przeciwbólowy i wodę ‒ dotarł do mnie przytłumiony głos. Każde słowo powodowało następną eksplozję. Tak potężnego kaca nie miałem nigdy.
‒ Dzięki.
Chwyciłem tabletkę, popiłem ją życiodajnym napojem, nie zwracając uwagi na stojącą nade mną matkę.
‒ Jak będziesz czegoś potrzebował, to dzwoń. Idę do sklepu.
‒ Sklep...? Ale pamiętaj, nie kupuj słodyczy, a najlepiej wszystko po przecenie!
Przytknąłem dłoń do czoła. O masakra, nie przeżyję godziny. Nawet nie zastanawiałem się, co robiłem wczoraj wieczorem. I tak bym sobie nie przypomniał.
‒ Wiem, kochanie. Odpoczywaj.
Ponownie zakryłem głowę poduszką. Ta noc musiała być epicka. Mam nadzieję, że nakręciłem ze dwa filmiki, to będę miał jakąkolwiek pamiątkę.
***
‒ Dobrze się czujesz, skarbie?
Rzuciłem okiem na torbę z zakupami, którą przytaszczyła matka. Była za duża.
‒ Co kupiłaś?
Wyrwałem jej siatę z rąk. Chleb, jajka, dwie ryby, pół kilo jabłek... Uśmiechnąłem się. Same niezbędne produkty, a nie jakieś duperele.
‒ Dzięki, mamo. Tak, już mi lepiej.
Wyszedłem z kuchni, aby matka mogła w spokoju schować jedzenie. Wznowiłem grę i przystąpiłem do atakowania osady trolli.
‒ Masz coś do przekąszenia ‒ oznajmiła z uśmiechem kobieta. Na talerzu, który przyniosła, leżały jabłka bez skórki pokrojone w ćwiartki.
‒ Wiesz jak mnie uszczęśliwić ‒ odparłem, sięgając po przysmak. Zaraz jednak jeden z moich ludzi zginął w walce, więc skupiłem całą uwagę na ekranie. Jedzeniem zajmę się później.
‒ Chcesz zrobić przyjęcie z okazji czterdziestych urodzin? To okrągła data!
‒ Mamo, nie przeszkadzaj!
Zawaliłem misję. Ukryłem twarz w dłoniach, a na ekranie pojawiło się podsumowanie.
‒ Cholerna plansza! Przechodzę ją już piąty raz! ‒ wydarłem się. Matka wyszła z salonu, co mi zupełnie odpowiadało. Rozpocząłem quest od nowa, tymczasem kobieta wróciła.
‒ Daniel, proszę, zatrzymaj to na chwilę.
Wcisnąłem pauzę i odwróciłem się w jej kierunku.
‒ No co?
Podała mi kopertę do rąk. Otworzyłem ją; miałem nadzieję zobaczyć pieniądze, ale w środku znajdowała się jedynie złożona kartka.
‒ To od twojego ojca. Przysłał ci na urodziny.
Przez chwilę korciło mnie, żeby przeczytać list, ale zmiąłem kopertę w kulkę i wrzuciłem do kosza.
‒ Nie obchodzi mnie ten kryminalista. A teraz nie przeszkadzaj mi!
Usłyszałem jeszcze trzask zamykanych drzwi.

4 komentarze:

  1. Hej!
    Na początku tego tekstu pomyślałam sobie "o nie, oto czternastolatka próbuje opisać ciężkie życie imprezującego studenta, taaa". Z całym szacunkiem do Twojej zacnej osobistości, oczywiście. Jestem okropna, ale uniosłam ironicznie brew i przekręciłam oczami.
    A potem to byłam zauroczona :) o ile można być zauroczonym niedojrzałym czterdziestolatkiem, rzecz jasna xD naprawdę genialnie opisałaś to wszystko. Nie wiem. Tak pomysłowo, nietuzinkowo, a człowiek po prosu tekst...poczuł. Aj, super piszesz. Zresztą, ja to już wiedziałam ;) chylę czółka!
    Pozdrawiam cieplutko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję:D Cieszę się, że cię zaskoczyłam.
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  2. Łał! To było... niespodziewane:D Byłam przekonana, że mowa o jakimś młokosie, który zabalował zeszłej nocy i który ma bardzo, ale to bardzo wyrozumiałą mamę. A potem, stopniowo, stopniowo, zaczęło coś nie grać... aż do wyjawienia wieku bohatera. Ale super! W sensie, pomysł super, bo bohater niekoniecznie. Podejrzewam, że to przez matkę. Ale uważam, że mama Piotrusia Pana jest bardzo tragiczną postacią. Ojciec jej syna ją zostawił i stała się nadopiekuńczą matką, może podświadomie bojąc się, że syn również od niej odejdzie? Ale to, jak traktuje ją syn, jest straszne. Biedna matka.
    Pozdrawiam ciepło i winszuję niezwykle udanego opowiadania!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :D
      Trafnie odgadłaś, w jaki sposób się ukształtowała psychika bohatera. Duży wpływ na to miało też odejście ojca, przez co Daniel był pozbawiony "męskich" wzorców i zdany na nadopiekuńczą matkę, która mu przecież nie powiedziała, że trzeba się ogarnąć i ustatkować.
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń