wtorek, 8 listopada 2016

Proces tworzenia ‒ zewnątrz

Cześć i czołem! Dzisiaj pierwsza z dwóch części mini serii "Proces tworzenia". Obie opowiastki można czytać osobno, nie znając drugiej, ale razem się uzupełniają (a przynajmniej tak ma być, no). Miłej lektury :) (i nie pytajcie, czemu ten fragment wiersza zainspirował mnie do napisania tejże opowiastki, ja też nie do końca rozumiem).


Słyszysz ten na trwogę dzwon ‒
Z brązu dzwon?!
Jak ponurą gra opowieść rozedrgany dzwonów ton!
Jakiż w noc popłynął jęk,
Jakież wycie zrodził lęk!
Zdławił mowę! Tylko bić,
Tylko mogą dzwony wyć*

Tak więc zawisła ręka nad kartką, a wszechświat spowolnił swój bieg na tę chwilę.
Czy powstaną nowe światy? Czy raczej stare ulegną zniszczeniu?
Oto Moment. Dłoń opadła i...
Dźwięk. Tak czysty i cichy, jak odgłos kropli opadającej na płatek przebiśniegu.
Drobiny kurzu uniosły się, powietrze zawirowało.
Powoli, nieśmiało, niemalże przepraszająco... A potem coraz szybciej, gwałtowniej, bez opamiętania, taniec pióra po papierze.
Czy to ślady krwi pozostawione przez mordercę? Nie, to atrament.
Bez zawahania czy przerwy. Ta prędkość, och! Myśli przelewające się z umysłu do rzeczywistości z opóźnieniem półsekundowym! Słowa, a może szlaczki przedszkolaka? Kreska, kółko, zawijasek, bach! ‒ skreślenie! Obraz niebieskich znaków na białym papierze wykonanym przez artystę nie z tej ziemi. Nie była to może jeszcze abstrakcja, ale aby zrozumieć przekaz, należało się głęboko zastanowić.
Gdy stalówka oderwała się od powierzchni, słychać było jakby grzmot w oddali, wywołany przez jakiego zagniewanego maga, aby ukarać nieczytającego.
Wdech, wydech, znów. Spokojnie. Tętno spowolniło.
Przez chwilę oczy napawały się nowym dziełem. To może być wielki twór. Arcydzieło. Bestseller! („Może” to słowo-klucz).
A potem ręka zmięła kartkę, a ta wylądowała w koszu.
__________________________________

*Dzwony III, Edgar Allan Poe, tłum. Roman Klewin

2 komentarze:

  1. Heh, tak bardzo prawdziwe :D Najpierw egzaltacje, wzniosłe myśli, natchnienie, promień światła, który pada na twórcę, napad szału twórczego, uskrzydlona wena Muzy śpiewające nad uchem pisarza, o tak, o tak, to jest to, to jest właśnie to, ale będzie dzieło, cholera, arcydzieło, o tak, jestem genialna, Nobla dla mnie proszę, to będzie bestseller, przejdzie do klasyki...
    Później: lol, nie umiem pisać. Do kosza.
    No :D
    Urzekło mnie, jak opisałaś opis tworzenia, atrament, drobiny kurzu, nowe światy... ślicznie napisane, jestem zauroczona :) Czekam na kolejne opowiadanie!
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! ^^
      Niestety, kolejna opowiastka będzie z lekkim opóźnieniem. Ale będzie!
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń