wtorek, 1 listopada 2016

Rzecz o warzywie

Hejo! Dzisiaj taki śmieszny twór. Troszki filozoficznie, jak to mógłby ująć mój już-nie nauczyciel fizyki. Mam nadzieję, że zrozumiecie, co chciałam przekazać :D Niestety nie jest to związane ani ze Świętem Wszystkich Świętych, ani z naturą przemiany przez człowieka. Ale będzie trochę o zmianach w życiu, więc też może być. Miłej lektury!

Być może znasz ten stan, gdy nie możesz zasnąć, bo w twojej głowie wciąż wybrzmiewa wyraźne „Kim ja jestem?”.
I następnego dnia szukasz ludzi. W ich oczach jest jakby nagana, że jeszcze nie odkryłeś odpowiedzi. Nagle ktoś podchodzi do ciebie i opowiada ci coś, a ty dopiero po chwili uświadamiasz sobie, że to był żarcik.
Wiesz, o czym mówię?
Patrzysz na podręcznik do historii. Jeszcze wczoraj cię to interesowało; co się zmieniło przez tą noc?
Kolega z klasy równoległej zaprasza cię na imprezę, a ty się zgadzasz. Czemu? Nie rozmawiałeś nigdy z osobami, które tam będą. Pamiętasz ten niezręczny stan, gdy znacie tylko swoje imiona i twarze? Oczywiście, że pamiętasz. Ale masz nadzieję, że ci nowi znajomi będę o tobie wiedzieli więcej, niż ty sam.
A w domu znajdujesz bałagan w kuchni, przez co niemalże wpadasz w szał. Kto zostawił kubek na blacie i go nie umył?!
Ty sam. Nawiasem mówiąc, jeszcze dwa dni temu uwielbiałeś „artystyczny chaos”, jak to sam nazywałeś, a dzisiaj masz ochotę wyszorować każdą patelnię, byleby nie został na nich najmniejszy pyłek.
To był ciężki dzień. Pora włączyć ogłupiacze, aby mózg się nie przegrzał. W telewizorze trafiasz, co za niespodzianka, na reklamy. Lek na katar, sklep spożywczy, nowo wybudowane osiedle w Łodzi, biuro podróży... aż jest i on. Ketchup. Narrator wygłasza peany o dojrzewających w słońcu pomidorach, a ty zamiast zielonkawej skórki widzisz swoją twarz. W przyspieszeniu zmienia kolor na lepszy, nowszy, kompletny. Ten kolor twoja twarz/pomidor zachowa do końca, do śmierci w cudzym żołądku. Ale pomiędzy zielenią a czerwienią jest się... jakby to ująć...
Też znam ten stan. Stan pomidora odmieniającego swą barwę.

2 komentarze:

  1. Świetny tekst! Niesamowicie prawdziwy. Bardzo kojarzy mi się z piosenką "Szyba" z Metra. I w ogóle troszkę z tym musicalem. Ta "Rzecz" (zauważ, że Rzecz jest z dużej litery, więc to nie byle jaka Rzecz!) jest genialna. Gratulacje, Kotołaczko :D
    Ściskam,
    M.
    moomins-world.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! No jasne, że Rzecz, w końcu literacka rzecz to Rzecz (chyba że bardzo słaba to rzecz, wtedy to już rzecz)! :)
      Dzięki raz jeszcze!
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń