środa, 21 lutego 2018

Strumień świadomości I: I co z tymi postami?


Znów zniknęłam bez słowa na parę miesięcy. No cóż, żyję!
Nie jestem dumna z tego, co się dzieje na tym blogu. Dwa miesiące w miarę regularnego wstawiania postów i pięciomiesięczna przerwa. Za każdym powrotem obiecuję sobie, że teraz będę pisać jedno opowiadanie tygodniowo i je publikować, za każdym razem ‒ jak nietrudno zauważyć ‒ guzik z tego wychodzi. Mam właśnie ferie, więc może wyjaśnię, co się u mnie dzieje?
Stosunek do blogosfery
Z niejakim smutkiem muszę przyznać, że ten kawałek internetu nie rajcuje mnie już tak jak wtedy, gdy miałam dwanaście lat. Prosty powód ‒ nie umiem wyszukiwać blogów! Jestem świadoma, że w sieci są tysiące wspaniałych ludzi, nie mam jednak bladego pojęcia, gdzie ich znajdę. Z tego powodów czytam dwa, trzy blogi, nie licząc analizatorni. Wiadomo, że jak nikogo nie czytasz = nikt nie czyta ciebie. W dodatku zaniedbuję komentowanie na tych przeze mnie czytanych. Obawiam się, że gdybym zaobserwowała więcej zakątków z radosną twórczością, nie miałabym czasu, by być na bieżąco z postami, a co dopiero zostawiać parę słów od siebie.
Jak to jest z tym czasem?
Wszyscy gdzieś pędzą. Nikt nie ma czasu. Cenne sekundy uciekają przez palce. Nauka, nauka ‒ już trochę mniej czasu spędzam nad książkami, bo nie uczestniczę w żadnym konkursie kuratoryjnym, ale możecie się domyślić, że przez jakiś czas głównie to zaprzątało mi głowę. Mam więc chwilę oddechu, czytam książki i oglądam filmy. Nie zajmuje mi to zbyt wiele czasu, ale co tydzień chodzę na wolontariat do Domu Pomocy Społecznej, gdzie rozmawiam ze wspaniałymi ludźmi. Tracę kilka godzin dziennie na siedzeniu w budynku zwanym "szkołą" (tak, czas tam spędzony jest dla mnie stracony, bo i tak uczę się sama w domu i dopiero wtedy coś mi wchodzi do głowy; nie żałuję jedynie lekcji matematyki i czasami fizyki, gdy robimy coś spoza programu). Staram się ograniczać internet, nie zawsze mi się udaje.
I co z tym pisaniem?
Przez długi czas nie skończyłam żadnego tekstu. Odmieniło się to dopiero w tym roku ‒ w styczniu udało mi się skończyć dwie opowiastki. Jedną wysłałam na drugą edycję ogólnopolskiego konkursu im. Bolesława Prusa (w zeszłym roku też brałam w nim udział, pamiętacie opowiadanie "Zagrożenie"?), drugi na konkurs organizowany przez moją szkołę. Pierwsze mogę wstawić dopiero w czerwcu, po wynikach, drugie pewnie gdzieś w marcu.
W roku 2018 piszę znacznie częściej niż w zeszłym; oprócz dziewięciodniowej przerwy w styczniu i dwóch trzydniowych w lutym codziennie lub co dwa dni piszę przynajmniej jeden akapit (nie brzmi to może imponująco, ale na razie się rozkręcam). Dlaczego więc do tej pory nic tutaj się nie pojawiło?
Ponieważ, nie wiem co mi się stało, ale nie mogę już pisać krótkich opowiadań.
Może tak naprawdę nigdy nie potrafiłam? Większość moich tworów można by  rozwinąć, ale do tej pory udawało mi się zmieścić na dwóch, trzech, czterech stronach. Znudziło mi się to chyba, chcę pisać rzeczy przekraczające dziesięć, piętnaście stron. Mam nie jeden, a dziewięć pomysłów na dłuższe opko. A wiecie, drodzy Czytelnicy, dłuższa rzecz potrzebuje więcej pracy. Rozpisania przynajmniej głównych bohaterów. Research trwający dłużej niż zwykle. Dopracowania świata przedstawionego, wymyślić choć troszkę zaskakujące plot twisty.
Na razie pracuję nad jednym tekstem, ustaliłam sobie deadline: skończyć go do końca czerwca. Zresztą, jak już go napiszę, to nie wiem czy od razu się pojawi. Chciałabym najpierw pokazać je pewnym moim autorytetom, ludziom z obozu itd. A później... pewnie jeszcze długo do tego nie dojdzie, powinnam jeszcze ulepszyć swój warsztat, ale marzy mi się zbiór opowiadań alb publikacja w gazecie.
...może przejdźmy do jakichś konkretnych wniosków
Mimo wszystko myśl o porzuceniu Opowiastek jest straszna i ech, raczej tego nie zrobię. Pękłoby mi serce. Co prawda dużo tutaj wątpliwej jakości tekstu, ale taki ze mnie sentymentalny zwierz, że żal i szkoda.
W każdym razie postaram się, żeby coś się tu pojawiło w marcu, a już na pewno w kwietniu po egzaminie.
To tyle na dzisiaj, drodzy Czytelnicy. Miłego dnia!
(PS Od jakiegoś roku Opowiastki mają zepsuty wygląd. Nie umiem tego naprawić. Trzymajcie kciuki, może w końcu coś się uda zrobić).

2 komentarze:

  1. No pewnie, że myśl o porzuceniu Opowiastek jest straszna! Bo naprawdę byłoby żal, to jeden z moich ulubionych zakątków i i i na myśl, że miałby zostać opuszczony, aż serce pęka :( Jednak absolutnie rozumiem brak czasu, bo u mnie też z tym krucho. Jestem obecnie w szale przygotowań do olimpiady (ustny w sobotę! Mam w pokoju stos książek i skserowanych tekstów i fragmentów powieści,publikacji czy opowiadań, tonę w nim), do tego dochodzi normalna nauka, której oczywiście jest strasznie dużo. Człowiek próbuje w wolnych chwilach jeszcze czytać, oglądać, ukulturalniać się, a w tym wszystkim jeszcze znaleźć czas na pisanie i na blogi (co do czytania ich, to mam odwrotny problem - nie nadążam z czytaniem i komentowaniem, nie zawsze jestem w stanie regularnie śledzić moje ulubione blogi, a przede wszystkim zostawiać po sobie ślad - chociaż i tak ograniczyłam tę liczbę do ulubionych, czytanych z przyjemnością, to komentowanie na czas jest trudne). Czasem czuję się wręcz intelektualnie przeciążona, kiedyś nie sądziłam, że to możliwe, ale mój mózg po prostu non stop pracuje na najwyższych obrotach. Do tego dochodzą jeszcze jakieś dodatkowe akcje czy wydarzenia, teraz jest trochę spokojniej, ale w poprzednim semestrze uczestniczyłam w paru wolontariatach i eventach.
    Ach, ale znowu mówię o sobie, a chciałam tylko napisać, że doskonale rozumiem brak czasu. Stąd cierpliwie, wiernie czekam, ale ach, nawet nie wiesz, jak się cieszę, że pojawił się post! ♥ I że pojawią się nowe opowiastki! Czekam na nie (nie)cierpliwie i bardzo, bardzo trzymam kciuki za coś dłuższego! Mam zresztą bardzo podobnie, już od dłuższego czasu - nie pasują mi krótkie formy. Nie mieszczę się w nich. Mam dużo pomysłów na rozbudowane teksty i w końcu uznałam, że nie mają co się marnować. Wypisałam sobie wszystkie zakurzone albo nurtujące pomysły i powoli, ale konsekwentnie, mam zamiar je realizować. I tak jak Tobie (ej, ten komentarz to jedno wielkie ,,mam tak samo!", ale serio tak jest!), marzy mi się zbiór opowiadań (och, to byłoby takie cudowne, ale do tego jeszcze długa droga) albo publikacja w jakimś czasopiśmie czy e-zinie; do tego jeszcze trochę, ale ostatnio nawet zrobiłam nieśmiały przegląd, patrząc na limity i tematykę (zdecydowanie najwięcej jest tych fantastycznych, z papierowych oczywiście kultowa Nowa Fantastyka, ale patrzyłam głównie na e-ziny i tu jest naprawdę dużo możliwości - Smokopolitan, Creatio Fantastica, Fahrenheit, Silmaris, teksty z rozmaitych gatunków przyjmuje Esensja... więc są możliwości dla młodych autorów, to dość pozytywne).
    Wiesz co, zawsze, jak czytałam Twoje krótkie opowiadanie (świetne, oczywiście), to czułam duży niedosyt - bo było to poczucie, że pomysł dałoby się naprawdę rozwinąć i człowiek chciał czytać dalej, a tu koniec! Więc myślę, że sprawdzisz się w dłuższych formach i nie mogę się doczekać efektów. Wspieram, bardzo mocno trzymam kciuki i deklaruję chęć przeczytania!
    Jak już jesteśmy przy temacie opowiadań, to nieśmiało się pochwalę: parę dni temu skończyłam moje do tej najdłuższe skończone opowiadanie. Zaczęłam je ponad trzy miesiące temu i jestem trochę oszołomiona, i bardzo, bardzo podekscytowana. Bo to mój pierwszy tak rozbudowany dokończony tekst, ma prawie czterdzieści stron. Teraz biorę się za dalsze szlifowanie warsztatu i pisanie. Ahoj, przygodo!

    Pozdrawiam ciepło, cieszę się i trzymam kciuki za nowe teksty!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oczywiście piszę za późno, żeby ci życzyć powodzenia na ustny, ale mogę życzyć powodzenia na ostatnim etapie, więc to zrobię: trzymam kciuki!!
      Brak czasu to przekleństwo naszych czasów. Chociaż jak czytam powieści z poprzednich epok, to wcale aż tak wiele się nie zmieniło.
      Heh, jesteś jak Hamilton z "Non-stop"! (BTW ta piosenka należy do moich ulubionych z tego musicalu, kocham!)
      Nie znam większości e-zinów, szczerze to niezbyt się tym interesowałam, ale chyba powinnam zacząć! Czasopisma ogólnie są spoko, kiedyś przez jakiś regularnie kupowałam NF, później mniej regularnie Świat Wiedzy (no ale to już inna tematyka), no i miałam ponad dwadzieścia numerów Małego Gościa kupowanych przez dwa lata, ale teraz to nic nie wiem i nic nie czytam. Wstyd!
      Ach, dzięki! Zawsze miło usłyszeć jak ktoś chwali moją twórczość. No i dzięki za kciuki za dłuższe opko. Moją piętą achillesową jest chyba wytrwałość, bo jeszcze nigdy nie doprowadziłam czegoś takiego do końca.
      O, to super!! Znasz mój e-mail, no nie? To wiesz, co zrobić, jak już będziesz gotowa *mrug mrug*
      A nowe opko wstawiam już dzisiaj. Ta-daaa!
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń