O autorce

Nie miałam pomysłu, jak opisać samą siebie (w punktach? Jak opis książkowego bohatera? Może po prostu odpowiedzieć na Wasze pytania?), więc postanowiłam zrobić coś, co robię najlepiej: napisać o sobie opowiadanie(a)!
Oto kilka sytuacji, w których możecie mnie kiedyś spotkać. A jak zauważycie dziewczynę odpowiadającą poniższym opisom, to możecie założyć, że to ja.
Pomiędzy opowiastkami będę wstawiać zdjęcia/piosenki/inne dziwne rzeczy, które mnie inspirują/podobają mi się/etc.
~*~

Chociaż jeszcze nie było późno, to jak na kalendarzową zimę przystało, na kieleckim Rynku zapadła już ciemność. Rozbłysły lampy uliczne, a światła przejeżdżających samochodów wyraźnie odznaczały się w mroku.
Starsza pani niosąca dwie przepełnione do brzegi siatki po zakupach. Po wycieczce do sklepu spożywczego wracała do swojego domu. Po drodze mijała jednego przechodnia za drugim, niewiele przejmując się ich sprawami. Każdy szedł w swoją stronę; jedni w pośpiechu, inni powoli, pierwsi w towarzystwie, drudzy samotnie. Jedno było pewne: wszyscy, a przynajmniej większość, zmierzała do swoich mieszkań. Czy komukolwiek chciałoby się w poniedziałkowy, mroźny wieczór wychodzić ze swojego gniazdka?
Staruszka skręciła w jedną z uliczek odchodzących od Rynku, tę przy której stał kościół Świętego Wojciecha. Przystanęła na chwilę, by poprawić siatki wpijające się w dłonie. Zerknęła na zegarek, który zawsze nosiła na ręce – wybiła szesnasta pięćdziesiąt. Nie zwlekając dłużej ruszyła w dalszą drogę...
...a przynajmniej miała taki zamiar, dopóki nie usłyszała czegoś tak okropnego, że aż ją uszy zabolały. Z przestrachem rozejrzała się wokół siebie, aby zobaczyć źródło piekielnych odgłosów, ale widziała tylko kamienice i Kielczan. Dźwięk jednak nie cichnął, a wręcz przeciwnie: rósł w siłę. Nie był co prawda tak potężny jak kościelne dzwony czy chociażby szczekanie psa. Był mniej więcej tak głośny, jak przytłumiony przez szalik ludzki śpiew.
Właśnie! Śpiew! Babcia przyjrzała się uważnie przechodzącym obok niej ludziom. W ostatniej chwili zlokalizowała źródło jęków. Wraz ze znikającą za rogiem dziewczyną, na oko trzynasto-, czternastoletnią, pieśń ucichła całkowicie. Starsza kobiecina podeszła szybko do budynku restauracji, aby spojrzeć jeszcze za oddalającą się  młodą istotą. Nastolatka szła przez Rynek aż do ulicy Dużej, gdzie znów znikła z pola widzenia staruszce. Mogła iść do Teatru Lalki i Aktora ,,Kubuś", ale z torbą na buty? Nie, może poszła dalej, aż do ulicy Sienkiewicza będącej najdłuższą w mieście. W sumie, to kogo to obchodziło?
Babcia ruszyła z powrotem w swoją stronę. Powtórzyła sobie słowa piosenki śpiewanej przez małolatę. ,,...myślisz, że uwolnić możesz się? Muszę rozczarować cię, nie będziesz nigdy sam, nigdy nie pozbędziesz..."? Czego ta młodzież w dzisiejszych czasach słucha! I jeszcze z jaką złością to śpiewała! Jednak nie słowa, a sam fakt, że tak młoda osoba (tak źle) śpiewała idąc przez miasto! Zdumiewające!
I tak rozmyślając o dziwacznym spotkaniu, starsza pani przeszła na drugą stronę ulicy.
__________________
*Mowa o tym utworze.
~*~
Jedna z kart z zacnej gry Dixit. Polecam każdemu fanowi planszówek!
~*~
Sobotę można spędzać w najróżniejsze sposoby. Jedni przeznaczają ten dzień na spotkania ze znajomymi, inni poświęcają cały wolny czas nauce, jeszcze inni po prostu odpoczywają na kanapie po pracowitym tygodniu.
W domu kotołaczki jest to czas na sprzątanie.
Kotołaczkowa Mama uchyliła drzwi do pokoju nastolatki. Jak zwykle pierwszym, co rzuciło się w jej oczy, to wszechobecny bałagan; rozpoczynając od biurka, poprzez szafkę nocną, na podłodze kończąc – nie można było znaleźć milimetra kwadratowego, na którym byłby porządek. A nieuporządkowane obiekty były naprawdę różne. Wyliczać można było ubrania, podręczniki, naczynia (w tym kubki po herbacie i talerzyki ubrudzone ciastem), notesy, chusteczki i całą resztę. Doprawdy, w sztuce nieporządku kotołaczka osiągnęła mistrzostwo.
Sama sprawczyni tego chaosu leżała na łóżku czytając w najlepsze książkę. Nie zauważyła nadejścia Mamy i z miną wyrażającą stan bliski nirwanie przewracała kolejną stronę. Dopiero odchrząknięcie gościa sprowadziło dziewczynę na ziemię.
– Tak? – spytała z niewinnością.
– Nie uważasz, że warto byłoby wziąć się za sprzątanie?
Po kilku sekundach namysłu padła odpowiedź:
– Daj mi dziesięć minut.
W pokoju znowu została sama czytelniczka. Powróciła do lektury, ale chwilę później Mama znowu jej przerwała:
– Dziesięć minut minęło... kwadrans temu.
– Dobra, tylko skończę rozdział, bo już mi mało zostało...
– Jak wrócę za pięć minut to chcę zobaczyć, że coś zrobiłaś, jasne?
– Jasne.
Książka została zamknięta z cichym tum!. Kotołaczka rozejrzała się dookoła. No tak. Dużo pracy.
Po obiecanych pięciu minutach Mama wróciła. Przez uchylone drzwi obserwowała poczynania swojej córki. Z mieszanymi uczuciami zauważyła zmianę, która zaszła w wystroju wnętrza.
Pościel, na której pisarka-amatorka czytała powieść, została wygładzona.

~*~
Ten obrazek kojarzy mi się z moim opowiadaniem Szachy, chociaż tematyka obu "dzieł" jest kompletnie inna
~*~


– Wiesz, że dwudziestego drugiego kwietnia w Warszawie będzie recital pana Adriana?
Kotołakaczkowa siostra nie wiedziała zbytnio, co zrobić z tym pytaniem. Nie odrywając wzroku od lustra i nie przerywając wiązania kucyka, odrzekła w końcu:
– Kim jest pan Adrian?
– No Adrian Wiśniewski – wyjaśniła kotołaczka. Pisała coś w na kartce. Gdy skończyła, sięgnęła po nożyczki.
– Czy ty jesteś na coś chora?
– Co?
– No, na jakąś chorobę Adrian-fan czy coś w tym stylu? I w ogóle to co ty robisz?
– Tylko na Accantus family*, ale to nie choroba, tylko fandom. Robię listę rzeczy do zrobienia – dodała, odkładając nożyczki. – Cała kartka A4 nie zmieści mi się do kalendarzyka, a chcę to tam wkleić.
Starsza z dziewczyn przerwała szykowanie się na SKS i pochyliła się nad młodszą, aby przeczytać jej notatki. Na nierówno pociętym papierze było napisane:
Do zrobienia:
– Lekcje
– Naucz się na geo
– Naucz się na biol
– Naucz się na chem
– Naucz się na fiz
– Kreatywne Spojrzenie
– Życie Toyani
– Przeczytać stronę Opowieści Wigilijnej
– Lekcja włoskiego
– Jeszcze nie skończyłaś tej ,,Opowieści Wigilijnej"?
– Wiesz, jak ciężko się czyta po angielsku, jak nie znasz połowy słówek? Jestem dopiero na drugiej stronie. Znaczy, pewnie gdybym czytała to codziennie, to bym była dalej, ale ostatnio zajmowałam się tym ze dwa tygodnie temu.
– Aha, okej. Dobra, ja idę na SKS. Weź posprzątaj, zanim przyjdzie mama.
Kotołaczka wywróciła oczami. Kogo obchodzi porządek, kiedy Charles Dickens czeka?
____
*Naturalnie chodzi o Studio Accantus.
~*~
Ach, cudo. Mieć miejsce daleko od zgiełku miasta, gdzie możesz skupić myśli na pisaniu ^^
Zdjęcie stąd.
~*~

Jeśli chcielibyście mnie zobaczyć w jakiejś śmiesznej/niezręcznej/dziwnej/wstaw odpowiednie sytuacji, to proszę o napisanie komentarza na dole!

6 komentarzy:

  1. Ojeju, ja też jestem mistrzem bałaganu :D Nie potrafię się uczyć bez podręczników na podłodze :) A jak sprzątam to wrzucam wszystko do... szafy ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Cieszę się, że nie jestem jedyna :D
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń
  2. Jejku, jakie zacne opowiadanie:D Świetny sposób na opisanie autorki bloga, nie mogę wyjść z podziwu:) A puenta genialna, aż mi poprawiłaś humor.
    Łączę się w miłości do Dixit, cudowna gra!
    Tak, widziałam nową ofertę KPP. Ja już w sumie powoli planuję wakacje, ale jeszcze nie mam sprecyzowanych zamiarów, jeszcze tyle czasu...
    Pozdrawiam ciepło!
    P.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję ślicznie *uchyla kapelusza* :)
      Razem z dziewczynami chcemy w tym roku, dla odmiany, wybrać się nad morze. Z chęcią bym pojechała na obóz psychologiczny, za to Patrycja baardzo chce jechać na medyczny. Będę tęsknić za Poroninem, ale kto wie? Może wrócę do niego za rok?
      Zresztą, wszystko się jeszcze okaże!
      Pozdrawiam również! kotołaczka02

      Usuń
  3. Witaj Kotłaczko :D Skąd ja znam to roztargnienie... szklanki nie szklanki, kubki nie kubki, wszystko na biurku, parapecie, szafce... gdzie popadnie :D A tak w ogóle... wyobraziłam sobie właśnie Kota w Kapeluszu siedzącego nad laptopem w Szałasie ^.^ Jak fajnie opisane <3

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję, że wpadłaś :D Więc nie jestem sama :D
      Pozdrawiam! kotołaczka02

      Usuń